Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bandytyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bandytyzm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 września 2012

Uwaga pijani rowerzyści i sikający w parkach bezdomni

Uwaga pijani rowerzyści i sikający w parkach bezdomni…
Prokuratura po tym wyroku musi podciągnąć statystyki.

 Słowik, Parasol i Bolo uniewinnieni. (Wybrane w Internecie)


wiarus2: To tylko sen! Zaraz sie obudzę!

cudak: tusk obiecał cuda i są...

 
dorcia:  Nie znam aktu ani aktu oskarżenia, którego przygotowanie zajęło 6 - 7 lat, ani też dowodów przedstawionych w ciągnącej się następnie 6 lat sprawie sądowej grupy przestępczej „Pruszków. Jeżeli prawdą jest, iż poza wątpliwej jakości zeznaniami świadka koronnego, nie było żadnych innych dowodów, to oznacza to, że ten sąd słusznie uniewinnił. Oskarżeni mieli postawione zarzuty i te oceniał sąd, a nie skazywał za „całokształt“ ich działalności. Nikt nie powinien być skazywany za to, że „wszyscy wiedzą“, że to gangster. Organy ścigania po raz kolejny ośmieszyły się i nie potrafiły przez 6 czy 7 lat zebrać wystarczającego materiału dowodowego. Już chyba nikt w Polsce, poza  szefem prokuratorów Andrzejem Seremetem i jego podwładnymi,  nie ma żadnych złudzeń, że prokuratorzy to nieudacznicy, którzy nie potrafią sklecić jako tako trzymającego się kupy oskarżenia. Śledzą latami i tak naprawdę to nie wiadomo co robią – zabojstwo Papały  13 lat, porwanie zabójstwo Olewnika 11 lat itd itd. Potrzeba było ponad DWA I PÓŁ ROKU walki KNF z prokuratorami w Gdańsku, olanej skargi do PG, setek obywateli ograbionych często z dorobku całego życia, śledztwa ABW, setek artykułów w Internecie, później w mediach „oficjalnych“, afery z synem premiera - żeby Prokurator Generalny uznał wreszcie za swój obowiązek zajęcie się tymi śledztwami.

była minister sprawiedliwości, sędzia Barbara Piwnik… Jaki materiał dowodowy, taki wyrok 
sędzia Beata Najjar:  Same zeznania świadka koronnego bez wsparcia innymi dowodami nie mogą stanowić podstawy do czynienia ustaleń.

rysiek:  Swoich się nie krzywdzi. Nie rozumiem, dlaczego ten wyrok zostal okreslony jako "sensacyjny".

matrix: To jest chyba jakiś film??? Tylko nie wiem czy komedia czy horror!?!?! Po co ci świadkowie koronni ( kosztują gigantyczne pieniądze)? Po co ci policjanci wyszykowani jak na wojnę? Koszty sędziów adwokatów prokuratorów. Na zdjęciu widać tylko głowę sędziny zza akt tych gangsterów ( przepraszam biznesmenów). Teraz odszkodowanie będzie trzeba zapłacić za areszt. Masakra! Przecież ci gangsterzy są kompletnie bezkarni. To motywuje następnych do działania. Pamiętać trzeba o tym!!!

ponawijaj do żarówy:  Ćwoku to pisowscy prokuratorzy ich wsadzali i oskarżali a teraz niezawisły sąd ich skazał -tylko pustaku zrozum , że żeby kogoś skazać to trzeba mieć 100 procentowe dowody ,nie 70,80,90 procentowe tylko powtarzam jeszcze raz 100 procentowe dowody - spadaj na mszę

AntyAmberTusek:   Co za poj....ane państwo złodziei bandytów, wymiar sprawiedliwości to kpina. Dobrze że już tam nie mieszkam i wszystkim uczciwym obywatelom 3 Rzeczypospolitej Tuskowej też to radzę , wyjeżdżajcie jak najdalej od tego syfu!

Internauta: Uspokój się, sędziowie już są nakręceni...chcesz siedzieć??!!

"Gazeta.pl" Piotr Pytlakowski z tygodnika "Polityka"   Wyrok w sprawie gangu pruszkowskiego to porażka prokuratury. Sąd uznał, iż nie przedstawiono wiarygodnych dowodów, a prokuratura była zobowiązana, żeby poza zeznaniami świadków koronnych, przedstawić inne dowody, raczej materialne.

Janusz Kaczmarek w "Kropce nad i" Przez siedem lat procesu prokurator wierzył, że miał dobry materiał dowodowy. W obliczu tego wyroku kolejnym ruchem powinna być apelacja.

faxe:  Co to znaczy wierzył?  Akt oskarżenia opiera się na dowodach, a nie wierze, że ma się dowody. Prokuratorzy są prawnikami i potrafią chyba ocenić materiał dowodowy. No bo jeżeli nie to powinni natychmiast zmienić zawód. Apelacja jest zasadna tylko w przypadku, gdy sąd naruszył rażąco prawo procesowe i  ocenił błędnie materiał dowodowy. Z doniesień wynika że tak nie jest. Po prostu dowodów NIE BYŁO !

Grześ: To już nie jest państwo. To republika bananowa w najprawdziwszym wydaniu. Instytucje państwa są na dnie przeżartym szkorbutem korupcji, nepotyzmu, wpływów dawnych spec służb, układów polityczno - biznesowych i wszelkiej maści draństwem lub w najlepszym razie znieczulicą podszytą strachem. PRL było państwem prawa i porządku w porównaniu z tym co dziś jeszcze nazywa się Polską. Tragiczne to wszystko, lecz prawdziwe. Nigdy nie myślałem, że coś takiego powiem z pełnym przekonaniem...

olo: GDZIE SIĘ MOŻNA ZAPISAĆ DO TEGO GANGU? MAM JUŻ DOŚĆ GŁODOWANIA.

Adam Hofman – zbulwersowany  Gdyby PiS nie przegrało wyborów, przestępcy nie wyszliby na wolność …odejście od ostrej polityki walki z przestępczością za rządów PO. Gdy PiS było u władzy, członkowie mafii siedzieli w areszcie. Po wyborach w 2007 roku klimat stał się łagodniejszy, niektórzy gangsterzy wyszli z aresztu i zaczęli wymuszenia i straszenie… rząd Tuska jest pobłażliwy w polityce karnej.

ƒaxe: Panie pośle – ço za bzdury Pan plecie!  Po pierwsze 12 lat śledzenia i osądzania to rekord Guinessa i w tym czasie mieliśmy ile partii przy „sterze“? Po drugie wszyscy trąbią, że sądy mamy niezawisłe i niezależne ... to jak to się ma do tej deklaracji, że „przestępcy nie wyszliby na wolność” i „pobłażliwą polityką karną“?

Z. Ziobro widzi - kompletną porażkę aparatu sprawiedliwości w tej sprawie, także sądu. Wszyscy wiemy, że gang działał, bomb, które wybuchały, nie podkładały krasnoludki. To bulwersujący wyrok. Wyrok burzy zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak sprawa Amber Gold, pokazuje, że zaufania do niego mieć nie można, że lepiej mają się przed nim gangsterzy niż uczciwi ludzie.

internauta2 -  Panie Ziobro, to że „wiemy“, iż to nie krasnoludki, niestety nie wystarcza aby skazać w sądzie. To miało być państwo prawa dla wszystkich !. Więc nich pan skończy z tym populistycznym  biciem piany. Miał pan swoją szansę i lansując się na dobrego szeryfa obiecał zrobić porządek ze złymi. Pana recepty na radykalną kurację chorego wymiaru sprawiedliwości były właśnie populistyczne, nierealne i często niezgodne z Konstytucją, czyli zwyczajnie bezprawne. Fakt, że większośç solidaryzowała się z panem, dobrym samotnym szeryfem, nawet wtedy gdy swoimi działaniami,  czy wystąpieniami ewidentnie łamał pan prawo, świadczy o tym, że społeczeństwo chce zmian, zdaje sobie sprawę z degrengolady organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości i o tym, że nie ma żadnej kultury prawnej.  Np. pana pierwsza decyzja jako ministra - zwolnienia z aresztu sprawców linczu we Włodowie, czy wystąpienie na konferencji prasowej w sprawie kardiologa G. świadczy jasno o tym jak grając na niezadowoleniu społecznym łamał pan prawo. Słynna pana wypowiedź jak to - ten pan nie będzie więcej mordował i entuzjastycznie przyklaskująca reakcja większości społeczeństwa – ewidentnie stojącą w sprzeczności z fundamentalną zasadą prawa – domniemania niewinności dopóty, dopóki wina nie zostanie orzeczona prawomocnym wyrokiem sądowym - jest moim zdaniem kwintesencją kultury prawnej tak społeceństwa, jak i wielu prawników w polskim państwie prawa, abstrahując już od samego faktu, że taką wypowiedzią sam pan – minister sprawiedliwości łamał prawo.

Wstrząsnął wymiarem sprawiedliwości. I nie był to niestety wstrząs pozytywny. Pozostało po nim wiele zamieszania i niewiele reform. Co jeszcze bardziej istotne, utrwaliło się w części polskiego społeczeństwa mające swoje korzenie w 45 latach sowietyzacji systemu prawnego w Polsce, przekonanie, iż cel uświęca środki, gdzie celem jest uwolnienie społeczeństwa od elementów przestępczych, a środki niekonieczne muszą być zgodne z prawem.

Andrzej Duda - Chciałem zaapelować do prokuratury o skorzystanie ze środków odwoławczych i zweryfikowanie, w jaki sposób powstał akt oskarżenia i materiał dowodowy. Nikt nie ma wątpliwości, że są to osoby, które dopuszczały się najpoważniejszych przestępstw. Stwierdzanie ich niewinności musi budzić społeczne wątpliwości.

internauta3 – no ciekawe co zrobi super szeryf Andrzej Seremet ?

Adam Hofman – zbulwersowany:  Po 2007 r. to nie jest sprawiedliwość, jakiej oczekują ludzie.

hetman,WI.USA: NADAL nie "kumasz" ? Czy przy wladzy bedzie "Tusek" czy Swiroslaw PiSklak Vulgaris, Sady SA i POWINNY byc niezawisle od rzadzacych Partii.

mecenas: Bez emocji ! Tu się pojawia tylko i po prostu słabość organów ścigania - skoro prokuratura nie przedstawiła dostatecznych dowodów na poparcie oskarżenia, to wyrok niezawisłego sądu nie mógł być inny. Zamiast naskakiwać na polityków PO spójrzcie w kodeks karny ! Policja i prokuratura jest słabym ogniwem państwa prawa - tam tkwi problem.

tw1972: Większe kary ponosi się za ścięcie drzewa na swojej posesji niż za "gangsterke" :) Polskla być piękny kraj:)

kika: Polska to skundlony zebrak Europy rzadzony przez politycznych degeneratow z PC KLD UW UD PO SDRP SLD PSL AWS PIS a wszyscy na pasku agentury SB WSI

Ryszard Kalisz szef Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka  - to porażka prokuratury. Śledztwo w tej sprawie, o ile wiem, trwało bardzo długo i są wyroki uniewinniające, co świadczy o tym, że prokuratorzy wykonali nadaremną robotę albo niepotrzebnie wszczynali postępowanie. Jeśli mówimy o gangu pruszkowskim, to bardziej chyba to pierwsze, natomiast być może, wszczynając, kompletnie nie wiedzieli, jak ruszyć …widać wyraźnie, że coś z prokuraturą trzeba zrobić, bo konkretni prokuratorzy, ci, którzy w tej sprawie prowadzili śledztwo, jakoś nie do końca potrafili to śledztwo tak przygotować, by ich stanowisko obroniło się przed sądem.

mumryś – Panie Kalisz, czy panu dieta na mózg pada ? Niedokarmiony? Jak to – o ile pan wiesz? To gdzie pan byłeś przez te 13 lat? To chyba Komisja Sejmowa której pan szefujesz powinna się zajmować takimi patologiami. 7 lat śledztwa i 6 sprawa sądowa, a pan w błogiej niewiedzy! To jakaś paranoja. Za co my wam płacimy? Czy to nie pan olałeś W.Olewnika jak zgłaszał nieudacznictwo i niekompetencję prokuratury w sprawie porwania jego syna ?  A teraz odkrywasz pan Hamerykę - coś z prokuraturą trzeba zrobić!

Zetjot “Niepoprawni”  - Nowe hasło wyborcze Platformy: " Przywódcy opozycji do pudła (a tam się nimi zajmie seryjny samobójca), gangsterzy na wolność"
Gomorra: Trzeba się zrzucić na tabletki na ból krtani dla zespołu sędziowskiego, bo jak będą jutro czytać ustne uzasadnienie to się z tego zakłamania chrypy nabawią.

pytam: Czy ci wszyscy ludzie są skorumpowani, czy zastraszeni?
odpowiadam:  Nie, oni są tylko koleżeńscy :))


wyksztalciuch_emigrant: A potem wielkie zdziwienie, ze miliony ludzi wyjechalo z tego skorumpowanego bajzlu. Panstwo polskie NIE ISTNIEJE - nie panuje juz nad NICZYM! Edukacja - DNO, sluzba zdrowia - DNO, wymiar sprawiedliwosci - DNO, nauka i kultura - DNO, transport - DNO, sily zbrojne - DNO... To po co wlasciwie placic podatki na bande tych zalosnych pajacow z warsiafki? Nie lepiej wyniesc sie do normalnego kraju i placic podatki na normalny rzad?

Grześ: Osobiście zazdroszczę wszystkim tym, których nie interesuje co się dzieje wokół nich i którym do ich spełnienia w życiu i posiadania komfortu psychicznego wystarczy urządzone mieszkanie , samochód, wyjazd zagraniczny i pensja pozwalająca normalnie egzystować . Mnie nawet wygrana w totka nie wystarczyłaby aby czuć się tutaj komfortowo, ponieważ każdego dnia dowiaduję się o nowych faktach będących skutkiem lub przyczyną upadku tego państwa oraz jego upodlenia.

Papi: Brawo prokuratura, brawo polski system sądowniczy. "Chłopaki" teraz powinni dostać odszkodowania od skarbu państwa, czyli od nas. Jeszcze raz brawo i gratulacje!

G: SLOWIKA JUZ KIEDYS ULASKAWIL WALESA

adgam3: a ja wczoraj jechałem rowerem po chodniku i dostałem pięć dych mandatu

internauta:  Grunt że kataryniarka w Krakowie dostała zakaz grania na rynku! To jest nasze państwo prawa!

pihar: Niezawisłość sędziowska idealnie odzwierciedla Polski wymiar sprawiedliwości, łapówki się posypały i chłopaki wychodzą na wolność. A Jarosław S., pseud. Masa „może” spać spokojnie:)

olo: wczoraj przywieźli do mnie do więzienia bezdomnego, bo załatwił potrzebę w parku - 30 dni. Brawo polskie sądownictwo, prokuratorzy i systemie - brawo !!! A tak na marginesie - na ponad 1000 skazanych którzy siedzą, nie spotkałem jeszcze żadnego konkretnego przestępcy. A Pan dyrektor ze Sztumu , ten który zabił skazanego - gdzie teraz jest? No gdzie

kika: Polska to skundlony zebrak Europy rzadzony przez politycznych degeneratow z PC KLD UW UD PO SDRP SLD PSL AWS PIS a wszyscy na pasku agentury SB WSI

skorpion: Jestem ciekaw ile ten "sześcioletni cyrk" kosztował podatników? Lepszej wiadomości dla gangsterów być nie mogło. Teraz będą jeszcze bardziej zuchwali, ponieważ maja swoich ludzi w sądach i ministerstwach. MY Z TEGO BAGNA CHYBA JUŻ NIE WYJDZIEMY, a uczciwi i sumienni ludzie, jak niewolnicy muszą pracować na bandytów.

D: Do wszystkich krytyków: chyba nie rozumiecie, że prokuratura i sądownictwo są w Polsce niezależne...Tzn. na niczym im nie zależy.

marcinkrzysztof1: Ciekawe ile dostała sędzina kasy......tak marnę zarobki mają ,że kto by się nie skusił na np.1mln zł za uneiwinnienie........Wie jak to wygląda......mojej koleżanki mąz mafiozo za zabójstwo również uniewinniony a ona kasę zawoziła sama sędziemu.....

analityk kryminalny: a wienc to jednak prawda że dwa tłuski tłusk franciszek i tłusk michał wywoziły złoto aeroplanem amer gold do rzeszy niemieckiej na polecenie panów masy kiełbasy i pana słowika.wyrok sondu to tylko przypieczentowanie dilu
 

pol: OTAKE Polske walczyłem i kto mie tu podskoczy???!!!

pilne: Czy jest już na rynku książka "Jak zostać gangsterem" ?

V: A GDY PISALI, ŻE MAFIA PRZENIKNĘŁA DO RZĄDU TOŚCIE SIĘ ŚMIALI DO ROZPUKU, ŻE TO PISOWSKIE BREDNIE. PO-LACZKI........

nederlanden: Czyli służby się dogadały i następuje konsolidacja. No cóż w obecnej sytuacji każda szabla potrzebna.

grrrrrrrrrrrrrrrrr: Zastanawiam się kto tu lepiej zrobi porządek: NIEMCY, RUSCY czy ŻYDZI?

Pijawka: Kaczmarski śpiewał o "domu wariatów" w którym żyjemy. To były czasy komuny. Czasy się zmieniły, a dom wariatów wciąż ten sam. Ech......

Paulo: To jest kraj BEZPRAWIA! Tu jest raj dla złodziei,morderców,gwałcicieli tu można robić co się chce bo tu nie ma sprawiedliwości, opłaceni prokuratorzy,sędziowie,policja.....strach tu żyć!!!

K.Parulski – Prokuratura jutra …Prokuratura przeżywa trudny okres. Dostrzegalna jest jej marginalizacja i osłabienie autorytetu. Równocześnie sukcesywnie przybywa obowiązków w następstwie wzrastającej przestępczości oraz poszerzania obszarów działania prokuratury. To wymusza podjęcie zmian w prokuraturze, bowiem nie ma w państwie prawnym innego organu, który byłby w stanie zapewnić ochronę konstytucyjnego porządku prawnego…

mumryś – Generale, chyba dobrze, że wypieprzyli z ciepłego stołeczka! Dość tej obłudy i matrixu! Przez 23 lata mieliście czas na budowanie swojego autorytetu. I co? Jesteście pośmiewiskiem na własne życzenie. Zaiste nie ma nie ma w państwie prawnym innego organu, który byłby w stanie zapewnić ochronę konstytucyjnego porządku prawnego… jeden mały szkopuł …najpierw trzeba zbudować państwo prawne. A tego nie udało się zrobić przez 23 lata! przy wydatnej pomocy takich nieudaczników i bufonów jak generał!


sobota, 8 września 2012

Co robić? Bezprawie, sądy, protesty.




Halo Panie i Panowie, pobudka, król jest nagi !

Od 23 lat  rozważania, debaty sejmowe, debaty w tv i mediach, opracowania naukowe etc. z rzeczywistością w Polsce nie mają nic wspólnego. I też nikt “oficjalnie” pokazaniem rzeczywistości nie jest zainteresowany !

Co robić?

Tylko zmiany systemowe i jako takie doprowadzenie do takiego stanu, że wszystkie władze - sądownicza, ustawodawcza i wykonawcza będą rzeczywiście wzajemnie się kontrolowały (checks and balances) hamulce  i równowaga - zagwarantuje  bezpieczeństwo obywateli przed nadużywaniem władzy przez wszystkie instytucje państwa. Tylko taka  wzajemna kontrola wszystkich trzech władz może zapewnić obywatelom gwarancje praworządności i przestrzegania !

To jest podstawa demokratycznego państwa prawa.

A takiej wzajemnej kontroli władz nie ma w Polsce.

1.  Obywatele mają ograniczoną kontrolę nad władzą ustawodawczą – ponieważ system wyborczy uniemożliwia praktycznie pozbycie się nieudaczników z Sejmu -  (partyjne listy wyborcze i decyzje partyjne o kolejności na tych listach).
2.   Nad władzą sądowniczą nie ma NIKT kontroli. 
3.  Wyłączono ze struktur władzy wykonawczej prokuratury i też nikt nie ma nad nimi kontroli. Ba, prokuratura żąda umocowania konstytucyjnego jako WŁADZA, ( ktora – czwarta, piąta?).
4.  Władza sądownicza nie spełnia swojej roli w kontrolowaniu wladzy wykonawczej i ustawodawczej. Wystarczy przeanalizować orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, czy spojrzeć na działalność sądów powszechnych, które w sporze obywatela z jakąkolwiek władzą czy instytucją rządową stają najcześciej po stronie władzy bez względu na faty i przepisy prawa.
5.  władza ustawodawcza nawet jak ma narzędzia kontrolowania władzy wykonawczej, to i tak iz nich nie korzysta i traktuje te narzędzia jako upierdliwą formalność.
Takie organy jak RPO, NIK, KRRiT, KRS  nie spełniają swojej roli  ponieważ Sejm nie kontroluje ich działalności, a ogranicza się do wysłuchania „sprawozdania z działalnosci“ . To jest farsa jak za PRL-u!



Wszystkie normalne demokracje uznają i stosują w praktyce - zasadę checks and balances. Takiego wentylu bezpieczeństwa, ktøry  kreuje stan równowagi nie ma w Polsce. A jest to optymalna forma organizacji aparatu władzy. Brak tego balansu powoduje wzrost aspiracji poszczegølnych organów państwowych, a co za tym idzie ich korupcję i brak działania w ramach obowiązującego prawa.  Tylko przywrócenie równowagi i hamulców może uzdrowić  Polskę a więc i wymiar sprawiedliwości.

A  farsa o Rzeczpospolitej „demoktratycznym państwie prawa” była grana przez 23 lata i jest grana dalej.

Nie wiem czy te wszystkie „autorytety”, politycy i dziennikarze stracili kompletnie kontakt z rzeczywistością, czy przenieśli się w inny wymiar, czy po deklem coś im szwankuje, czy są po prostu cynicznymi manipulatorami, dość, że każda z tych przypadłości jest zabójcza dla odbiorców zapodawanych rewelacji. Efekt jest taki, że w społeczeństwie en gros obraz faktycznej degrengolady naszego państwa, zastąpiły lukrowane mity.

Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić, musimy nasze działania skupić na dwøch kwestiach

1.   Na kwestii – jak zbudować od podstaw demokratyczne państwo prawa. Moim zdaniem podstawą jest najpierw zmiana ordynacji wyborczej. Pkt 1 powyżej.
          Zmiana ordynacji wymusi  zdrowsze działania posłow – pkt. 5 i 3 powyżej

2.   I na działaniach równoległych  i dorażnych w kwestiach wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. Te są zawarte w programie Porozumienia Rawskiego – to program minimum, ratunkowy i możliwy do przeprowadzenia już teraz, bez spełnienia warunku w pkt 1, ale tylko wtedy, jeżeli wszyscy, którym leży na sercu zmiana i wszyscy pokrzywdzeni – zjednoczą się i opracują wspólny program działania.

Co do programu działania, to doświadczenia istniejących od lat organizacji pozarządowych, spontanicznie powstałych w odpowiedzi na polski syf w sądownictwie i organach ścigania, dowodzą, że jedyną formami walki  jest:

Ø   edukacja społeczeństwa, ukazywanie patologii, o których nie ma pojęcia przeciętny Kowalski, czyli walka z tą totalną zmową milczenia w kwestii bezprawia w Polsce i braku fundamentalnych elementów demokratycznego państwa prawa.
Ø   masowe protesty, które zmuszą władze – sądowniczą, wykonawczą i ustawodawczą do wysłuchania nas, do rzeczowej debaty na temat bezprawia w sądach i organach scigania - bez sciemy, eufemizmów i pustej retoryki. Poki co jesteśmy olewani totalnie.

Protesty małych grup lub pojedyńczych ludzi pod sądami czy MS, PG – nawet jeżeli ich nie oleją, mogą zakończyć się dorażnym rozwiązaniem jednej czy kilku pojedyńczych spraw, ale nie mają wpływu na status quo i totalne bezprawie. Czyli wszystko pozostanie bez zmian i będzie działało jak działa – totalne bezprawie.

To jest tak jak z rozwiązaniem kwestii głodu w krajach trzeciego świata. Dasz rybę głodnemu – zje ją i jutro bedzie znowu głodny. Nauczysz go łowić ryby, ew dasz mu wędkę i bedzie jadł rybę codziennie.

I o to chodzi ! 

Możemy też dalej "udostępnić", komentować i szukać znajomych na FB, prowadzić swoje stony www, czy swoje blogi. Podniecać się iloscia czytelników, czy ilością kliknięc. I nic z tego nie wyniknie.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Apel - Protest STOP BEZPRAWIU PROKURATUR i SĄDÓW w POLSCE.


Jeszce raz ! Apel 
Nie przechodź obojętnie! Bezprawie na kimkolwiek jest bezprawiem na wszystkich !

Oświadczenie Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu w sprawie ogólnopolskiego protestu pod Sądami Apelacyjnymi w Polsce – informacje ostateczne.

środa, 29 sierpnia 2012 22:21

Prosimy o upowszechnianie tej inforamcji:
Wspólnie ze Stowarzyszeniem STOP BEZPRAWIU w Lublinie organizujemy protest pod hasłem:

STOP BEZPRAWIU PROKURATUR i SĄDÓW w POLSCE.
Popieramy protest pod Sądem Okręgowym w Krakowie, bo bezprawie jest
wszędzie w Polsce i dotyczy każdego z nas.

1. Na prośbę protestujących w Krakowie podjęliśmy decyzję o zmianie formy protestu z głodowego na protest zwykły. Protest będzie rozpoczynany w każdej miejscowości od godz. 10 rano. Godzina zakończenia wg uznania protestujących.

2. Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu w dniu 30.09.2012 r. prześle do poszczególnych urzędów zgłoszenie protestu wraz z danymi osoby odpowiedzialnej. Zgłoszenia protestu prześlemy każdej odpowiedzialnej osobie w danym mieście. Same protest zgłoszą Stowarzyszenie STOP KORUPCJI w Lublinie i Białymstoku.

3. Po konsultacjach zapadła decyzja o podjęciu akcji protestacyjnej w 8 miastach:
- Gdańsku początek: 3. 09. 2012 r. – adres: ul. Nowe Ogrody 28/29
- Warszawie początek: 7.09.2012 r. – adres: PL. Krasińskich 2/4/6
- Wrocław początek: 10.09.2012 r. - adres: ul. Energetyczna 4
- Katowicach początek: 12.09.2012 r. – adres: Al. Korfantego 117/119
- Lublinie początek: 13.09.2012 r. - adres: ul. Obrońców Pokoju 1
- Białymstoku początek: 13.09.2012 r. - adres: ul. A. Mickiewicza 5
- Łodzi początek: 17. 09.2012 r. – adres: Pl. Dąbrowskiego 5
- Rzeszowie początek: 19.09.2012 r. - adres: ul. J. Piłsudskiego 28

4. Protest nie będzie organizowany w Poznaniu i Szczecinie ze względu na brak chętnych do jego podjęcia.

5. Protest jest pokojową formą sprzeciwu przeciwko bezprawiu prokuratur i sądów oraz zaniechaniu od 20 lat rzeczywistych reform obu instytucji.

6. Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu dziękuje wszystkim, którzy zgłosili się do protestu oraz zwraca się do wszystkich pokrzywdzonych o ich wspieranie w miarę swoich możliwości.

Telefon kontaktowy koordynatora protestu: 504 105 220
- email: info@aferyibezprawie.org - koordynatorem jest Jerzy Jachnik

piątek, 10 sierpnia 2012

Studium bezprawia - odsłona II - sąd po polsku


Sędziowie Włodzimierz Pokęcik i Dariusz Sówka w Sądzie Okręgowym w Suwałkach wymierzyli sprawiedliwosc w sprawie zarzucanego porwania i zabojstwa Kowalskiego.
Żeby nie nudzić czytelnika zbędnymi szczegółami, kilka faktów odnoszących się do całości procesu.


ØProtokołowanie: wersje dopuszczalne na sali SO
- świadek mówi – sędzia Pokęcik zapisuje swoją wersję "zeznania", pasującą ”lepiej” do sprawy
- świadek chce mówić – sędzia Pokęcik dyktuje mu co ma powiedzieć i denerwuje się gdy świadek chce zeznawać inaczej.
- świadek mówi – sędzia zapisuje wiernie - ta wersja wystąpiła 2-3 razy.
ØDociekliwe pytanie świadków i usiłowanie wyjaśnienia fałszerstw prokuratorów - przez oskarżonych i niestety rzadziej pełnomocników, były natychmiast eliminowane przez sędziego Pokęcika. Stanowcze komentarze sędziego w rodzaju„..ta sprawa była już wyjaśniona...” lub – „...to nie ma żadnego znaczenia...”, zamykało takowe usiłowania.
Oskarżoni to znani z poprzedniego odcinka Wojdak, Panisiewicz oraz Mirosław Makimow. Ten ostatni był oskarżony o porwanie i torturowanie Kowalskiego.
Dwóch innych oskarżonych Gamuz i Dynka, zostało uznanych wcześniej przez SO w Olsztynie, za chorych na umyśle i nie odpowiadali karnie. Gamuz za zabójstwo, Dynka za porwanie i zabójstwo.
Makimow nie był oskarżony o zabójstwo, ponieważ pod koniec maja został aresztowany, a przypominam, że wg ustaleń super-śledczych zabójstwa dokonano na początku czerwca. (Kowalskiego miano porwać 16 kwietnia).
Nawiasem mówiąc taka sama sytuacja, nie przeszkodziła sądowi w Olsztynie, uznać, że Dynka był jednym z morderców – chociaż od 28 maja siedział w areszcie.
Najpierw sąd rozprawił się z niedorzecznym utrzymywaniem przez oskarżonych, iż szczątki znalezione w jeziorze Plusznym, to nie Kowalski.
Pierwszy składał wyjaśnienia doktor Porągiewka.
Niezwykle istotna była kwestia, ile podudzi wyłowiono z jeziora – ponieważ Kowalski miał na lewym podudziu tatuaż, a dr Poragiewka raz opisywal dwa podudzia, innym razem tylko jedno – prawe.
Zeznajac w sadzie doktor Poragiewka nie mial juz zadnych watpliwosci i powtorzyl wersje podana prokuratorowi pod koniec sledztwa. Sad nawet nie mrugnal okiem i w uzasadnieniu wyroku stwierdzil, ze “kontrowersje wynikly z …dysponowania  duza iloscia szczatkow ludzkich” przez doktora, no bo przeciez taka jest specyfika tego fachu. Zeby nie bylo za duzo kontrowersji, sad nie ujawnil na rozprawie zeznania na Policji (gdzie doktor upieral sie, iz znaleziono dwa podudzia). Nie wyjasnil tez sad, dlaczego, jezeli doctor pomylil sie przy przepisywaniu i bylo jedno podudzie - pobral material biologiczny do badan DNA z dwoch podudzi, co stoi jak wol na metryczkach sporzadzonych przez doktora i w protokole badan DNA w opisie dowodow. Sąd nie dopuścił przepytywania doktora w kwesti jak praktycznie duza ilosc szczatkow, ktora dysponuje, przeszkadzala mu w przepisywaniu. Czy np. to przepisywanie odbywalo się na stole sekcyjnym? Sędziego Pokęcika zdenerwowała też dziwna dociekliwość Wojdaka, który koniecznie chciał się dowiedzieć, dlaczego protokoł był przepisywany, a jeżeli, to gdzie jest oryginał i dlaczego nie jest zalaczny do akt, jak wymagaja tego przepisy kpk? Sedzia stwiedził kategorycznie, że to nieistotny szczegół i ustalil ponad wszelka watpliwosc, ze w jeziorze znaleziono jedno podudzie.
Następnie doktor Porągiewka trochę się tłumaczył, iz pomimo opisania w protokolach swoich naocznych obserwacji z tych czynnosci i stwierdzenia, iz widzi slady siekiery lub topora na kosciach i to narzedzie sluzylo do rozkawalkowania zwlok, nagle po dwoch latach go olsnilo i przypomnial sobie, ze… widzial na szczatkach slady rozkawalkowania pila mechaniczna. Ta rewelacja tez nie zdziwila sedziow, szczegolnie ze pila jakos lepiej pasowala do zeznan innych swiadkow.
Przy wydatnej pomocy sędziego Pokęcika, który nie dopuszczał podchwytliwych pytań, udało się doktorowi wyjaśnić, że przecież i piła i siekiera to … narzędzia ostre i tnące i o co chodzi. O różnicach w śladach jakie te narzędzia pozostawiają na kości nie było mowy – sędzia czuwał. W tej kwesti sad ustalil ponad wszelka watpliwosc, iz szczatki rozkawalkowano pila mechaniczna i tak musialo byc, bo przeciez Gamuz poszedl do lasu z pila mechaniczna.
Nastepna kontrowersyjna kwestia to opinia doktora, kiedy odcięto podudzie(a) ofiary – przed śmiercią czy po śmierci. Tutaj Wojdak przycisnal doktora i doctor przyznal ..iz mylil sie zmieniajac swoje zeznanie w prokuraturze, rzeczywiscie ogledziny i autopsja wykazala, iz nogi odcieto po smierci. 
Wreszcie najistotniejsza kwestia – ile strzałów oddano w chwili śmierci do ofiary.
Doktor, którego rzeczywista wiedza ograniczała się do obserwacji podczas oględzin i autopsji, a podczas tych czynności widział i opisał jeden postrzał w potylicę, na rozprawie oświadczył, że do ofiary w chwili śmierci oddano dwa strzały, a tylkozlamania twarzoczaszki, uniemozliwily mu zaobserwowanie sladu wlotu kuli w dziaslo zuchwy. Sad nie drazyl tej kwesti, chociaz nie tylko doktor stwierdzil w protokolach ogledzin i autopsji, iz miejsce odnalezienia wlotu kuli po postrzale w kosci zuchwy po maceracji - to “ zab usuniety przyzyciowo, dziaslo zarosniete”, ale opisala tak stan dziasla zuchwy rowniez antropolog. Sad ogladal tez material i zdjeciowy i video nakreconym na miejscu znalezienia zwlok, gdzie  widac wyraznie nienaruszona tkanke dziasla. W tej sytuacji, jezeli prawdziwe byloby stwierdzenie doktora o dwoch postrzalach w chwili smieci, rownoczesnie prawdziwe byloby stwierdzenie, iz mozliwe jest postrzelenie czlowieka bez uszkodzenia tkanki miekkiej, a tylko kosci. Sad nie byl tez zainteresowany, dlaczego procurator przepytywal rodzine i znajomych o stary postrzal w zuchwe i ustalil ponad wszelka watpliwosc , iz do ofiary oddano dwa strzaly w chwili smierci. Tak też musiało być, bo przecież świadek Bury słyszał dwa strzały “od kwietnia do czerwca”, a to zeznanie bylo jedynym “dowodem” zabojstwa jakim dysponowal sad.
Po doktorze Porągiewce, wyjaśniał fachowiec genetyk – profesor zresztą.
Ten biegły nie był taki spolegliwy, ale też dbał, aby nie zaszkodzić oskarżeniu i suma sumarum, stwierdził, że badanie porównawcze DNA szczątków i domniemanej matki i siostry, dowiodło, iż osoby badane są „bliskimi krewnymi”, co najmniej “drugiego stopnia”. Lakoniczne i nie poparte obliczeniami statystycznymi (tych biegly nie zrobil, chociaz opinia DNA jest bez nich bezwartosciowa) stwierdzenie “bliskiego pokrewienstwa” czy drugiego stopienia pokrewienstwa - nie udowadnialy niczego. ( pomiedzy matka i synem jest pierwszy stopien pokrewienstwa).
Pytania obrońców i oskarżonych co do różnic w DNA badanych szczątków w dwoch roznych badaniach, kiedy jest oczywistym, iz ta sama osoba ma identyczne DNA - sąd uznał za nieistotne! Zasadne jest wiec pytanie, co bylo istotne w tym procesie ? Jezeli nawet nie wiadomo, ktore z badan DNA – jezeli w ogole – odzwierciedlalo rzeczywisty profil DNA ofiary. 
Pytania, dlaczego prokurator Wuj nie zrobił literalnie nic, aby wyjaśnić, kim była kobieta, której DNA znaleziono na taśmach, którymi oklejone były worki ze szczątkami, o czym dowiedzial sie z przeprowadzonych badan porownawczych DNA podejrzanych z DNA z tasm, też były niedopuszczone jako nieistotne dla sprawy.
Trzecia biegła – antropolog, zeznala, iz suprprojekcja wykazała, na 100%, że czaszka, którą badała to Kowalski. I podczas słuchania tego fachowca, sędzia Pokęcik czuwał, żeby nie musiała odpowiadać na niewygodne pytania. Zmuszona była wprawdzie przyznać, że w profilu, ta superprojekcja to taki więcej super- pic, bo dla wszystkich na sali sądowej było oczywiste, że prawidłowy zgryz Kowalskiego nijak nie pokrywa sią z tyłozgryzem czaszki. Biegła nazwała to „malutką pomyłką”!, która jednak nie ma wpływu na jej końcowe ustalenia. Na wszelki wypadek sędzia Pokęcik przypilnował, aby ta część jej wyjaśnień nie znalazła się w protokole rozprawy. Wielokrotnie ponawiane przez oskarżonych wnioski o zmianę protokołu zostały odrzucone przez sąd. Wnioseki o kopie nagrania zeznań biegłej, sa do dzisiaj każdorazowo odrzucane przez sąd - powód- sąd nie ma środków technicznych(sic!), aby zrobić kopię nagrania audio.
Zeby zakończyć kwestię identyfikacji – szczątki znalezione w jeziorze – to są szczątki Kowalskiego, sąd przesłuchał matkę i narzeczoną Kowalskiego.
Matka twierdziła, że syn nie mial ubytkow, a w ogóle to nie miał nawet jednej plomby i prawidlowy zgryz. Znaleziona szczęka miała ubytki zębów, a także 9 zębów leczonych.
Sąd ustalił iż matka „mogła nie mieć wiedzy prawdziwej o jakiejś ingerencji dentystycznej”.Ciekawe, bo żeby się zgodzić z konkluzją tegoż sądu, musielibyśmy przyjąć, iż ta „ingerencja dentysrtyczna”, o której matka „nie miała wiedzy prawdziwej”, nie tylko usunęła synowi parę zębów, wlepiła 9 plomb to jeszcze zmieniła mu zgryz z prawidłowego na tyłozgryz! Dodam, iz matka spotykala sie z synem niemal codziennie i ostatni raz widziala go w przeddzien zaginiecia.
Matka twierdziła również, że syn nie był owłosiony i miał delikatną, szczupłą budowę, podczas gdy w opisie podudzi z autopsji, są one „silnie owłosione, mocnej wręcz otyłej budowy”. Te rozbieżności sąd skwitował „subiektywnymi odczuciami” matki!
Narzeczona Kowalskiego twierdziła to samo, ale wg. sądu „znała Kowalskiego tylko trzy miesiące”, a więc nie mogła mieć wiedzy prawdziwej.
Uporawszy się z identyfikacją szczątków, sąd przeszedł do udowodnienia winy oskarżonych.
Najważniejszymi świadkami oskarzeni prokuratury byli ojczym Wiktora Gamuza, mieszkaniec Pipidówki Bury i znajomy Panisiewicza, Krzysztof Ropko.
Zeznania Ropko dotyczyly glownie rozmowy, ktora mial podsluchac – pomiedzy Panisiewiczem i Wojdakiem. Rozmowa mial sie odbyc w garazu domu Panisiewicza, a Krzysio mial w tym czasie byc w silowni. Pomiedzy garazem a silownia jest roznica pietra i do tego dzieli je klatka schodowa szerokosci ponad 3 m.
Krzysio odwołał swoje zeznania ze śledztwa i opowiedział jak prokurator Kawalec najpierw powiedzial mu, ze Wojdak obciaza go swoimi zeznaniami – pokazal mu postanowienie o przedluzeniu jego aresztu, a podstawa tego postanowienia byly obciazajace Ropke zeznania Wojdaka. (uzasadnienie bylo falszywe, bowiem Wojdak w swoich zeznaniach nikogo nie obciazal – co jest do zweryfikowania), a kiedy to nie przekonalo Krzysia, prokurator rzucil wiecej marchewki - obiecal mu uchylenie aresztu przed Swietami Bozego Narodzenia. Byl 21 grudnia i Krzysio chcial spedzic Swieta w domu wiec sie zgodzil. Prokurator sam spisał wiekszosc tych zeznan, a Ropko podpisal. Sędziowie Pokęcik i Sówka byli oburzeni, takiego absurdu jeszcze w życiu nie słyszeli !
Dziwne, sedziowie nie czytają chyba gazet czy nie oglądają TV? Czy to nie z tamtych stron pochodzi p. Bondaryk, co to jego braciszek tak intensywnie szmuglował złoto na Litwę, Białoruś i do okregu kalingradzkiego, że zachwiał tam rynkiem tego kruszcu i kraje te slaly do Polski noty dyplomatyczne w tej sprawie? Czy to w innych Suwałkach, takie przekręty robili prokuratorzy, sędziowie i adwokaci, że wszczęto tam o dziwo śledztwo i parę głów poleciało, między innymi mecenasa brata p. Bondaryka, a zastepca prezesa SO popelnila samobojstwo?
Sad uznal zeznania Krzysia Ropko na rozprawie za klamstwo i swoje ustalenia poczynil tylko z jego zeznia z 21 grudnia 2000 w śledztwie.
Ropko zeznawal w sledztwie miesiąc później będąc już na wolności, ale tym razem jakąś miał amnezję i nie potwierdził zeznań z przed miesiąca. Czy to dlatego, że prokurator nie miał nic do zaproponowania w zamian? Tymi rozbieznosciami w zeznaniach, sad nie zawracal sobie glowy w ogole.
Wniosek oskarżonych, aby przesłuchać prokuratora Kawalca, został przez sędziów wyśmiany.
Wszyscy oskarżeni twierdzili, że nie jest możliwe podsłuchanie rozmowy prowadzonej w garażu domu Panisiewicza, przebywając w siłowni. Sąd zgodził się przeprowadzić tzw. eksperyment akustyczny. Miał go przeprowadzić fachowiec od akustyki budowlanej z Politechniki. Po otrzymaniu szczegółowego planu, jak ten fachowiec miał zamiar przeprowadzić ten eksperyment, sąd zrezygnował z jego usług.
Eksperyment przeprowadzili sędziowie Pokęcik i Sówka osobiście. W tym happeningu oprócz sędziów, uczestniczyli: oskarżeni Wojdak i Panisiewicz, obrońcy, prokurator Grzegorz Dyza, świadek Krzysztof Ropko, żona Panisiewicza i jeden ławnik.
Przewodniczący Pokęcik pilnował w garażu, aby eksperyment przebiegał sprawnie i rzetelnie. Reszta towarzystwa była w siłowni. W garażu oskarżeni na zmianę czytali i wykrzykiwali paragrafy z kodeksu postępowania karnego. To tak na wszelki wypadek i w ramach rzetelnosci eksperymentu chyba, gdyby sędzia Sówka, albo prokurator Dyza nie usłyszeli wszystkiego, mieli szanse przytoczyć odpowiedni paragraph - w końcu to ich narzędzie pracy i znają go na pamięć.
Przezorność sędziego Pokęcika nie pomogła. Prokurator Dyza twierdził, że słyszalność była na “na poziomie 70-80%” i usiłował zgadywać paragrafy, które„słyszał”, ale przytaczał zupełnie inne niż rzeczywiście czytane. Sędzia Sówka nie usiłował nawet zgadywać, stwierdził autorytatywnie, że słyszał „ poszczególne słowa i zbitki wyrazów a nawet całe zdania”. Jakie nie przytoczył. Natomiast stwierdził, że możliwa była słyszalność pomiędzy garażem a siłownią.
Reszta uczestników nie słyszała ani słowa na poziomie zrozumienia jego treści.
Sąd oznajmił, że eksperyment udowodnił, iż była „możliwa słyszalność pomiędzy tymi pomieszczczeniami, a eksperyment niezbicie to dowiódł”
Podsłuchana rzekomo przez Krzysia Ropko rozmowa była podstawą
najważniejszych ustaleń sądu. W tym zeznaniu Ropko podal
o Kowalskiego przetrzymywano w klatce.
o Przetrzymywano i zamordowano go w okolicach Pipidówki
o Był torturowany
o Zabójcą był Wojdak, „bo cóż miał zrobić”, żona jego spała z Kowalskim
o Zabójcą też był Gamuz, bo „przeholował”
Sprzeczność w zeznaniu, kto miał zamordować Kowalskiego, nie przeszkadzała w ogóle sędziom.
Przypomnieć trzeba, że wg. innego sadu, chory umysłowo Dynka, zwolniony z odpowiedzialności karnej, też byl zabojca.
Oczywiste jest, iż sędziowie Pokęcik i Sówka wiedzieli (alternatywą do tej „wiedzy sędziów” może byś tylko totalny kretynizm), że to zeznanie Ropko nie może być prawdziwe. Eksperyment dowiodl tego.
Co wiecej, rozmowa wg zeznan swiadka - miała miejsce dwa, trzy dni po zarzucznym porwaniu. A więc najpóżniej 19 kwietnia. Jeżeli Kowalski nie żył 19 kwietnia, niemożliwe były poniżej opisane ustalenia sądu co do losów Kowalskiego rozciągnięte w czasie do ca 6-8 tygodni – Kowalskiego wg ustaleń sędziów zamordowano na początku czerwca.
Przesłuchanie następnego świadka Burego, sąd postanowił przeprowadzić w Pipidówce, ze względu na inwalidztwo i trudności w poruszaniu się świadka.
W tej sesji wyjazdowej nie brał udziału obrońca Jerzego Wojdaka, którego wymanewrował z uczestnictwa w tej ważnej sesji sądu, przewodniczący rozprawy – sędzia Pokęcik.
Uwaga na marginesie – zgodnie z kpk obecnosc obroncy jest obowiazkowa na rozprawie o zabojstwo i nieobecnosc obroncy jest podstawa do kasacji jako tzw. bezwzgledna przyczyna odwolawcza - fundamentalne pogwałcenie prawa oskarżonego do obrony. 10 minut nieobecnosci obroncy na rozprawie – skutkuje uznaniem kasacji i oddaniem sprawy do ponownego rozpatrzenia. Ale nie jest ona obowiazkowa na sesji wyjazdowej sadu. Jest to razace niedopatrzenie ustawodawcy – ktore stwarza sytuacje pozbawienia fundamentalnego prawa do obrony oskarzonego. Jezeli przepisy prawa procesowego uznaja sesje wyjazdowa sadu za odpowiednik rozprawy w siedzibie sadu, to jedynie logicznym jest, iz wszystkie inne przepisy kpk winny dotyczyc tego procedowania – rowniez obowiazkowa obecnosc obroncy.
Bury zeznał podobnie jak w śledztwie. Gamuz chodził często do lasu z jedzeniem – jedną porcją. W okresie „od kwietnia do początków czerwca słyszał dwa strzały”. W dniu, w którym słyszał strzały, pasierb z Kaczyńskim i piłą udali się do lasu. W tym czasie na posesji bylo wiele osob i libacja(sic). Sad nie dociekal, kto bral udzial w tej libacji, podczas gdy w lesie ktos oddal dwa strzaly i byla to chwila - wg sadu – chwila zabojstwa Kowalskiego
Bury zeznal tez, iz nie wie kiedy, ale na wiosnę, przed tym, jak słyszał strzały „jacyś mężczyźni” (nie rozpoznał tych mężczyzn na zdjęciach) przywieźli „busem” zawinięte w szary papier metalowe pręty i zanieśli je na strych. Nie zauważył, aby później ktoś znosił te pręty ze strychu. Po znalezieniu w jeziorze czaszki (24 sierpnia 1999r), Gamuz „dziwnie się zachowywał”. Po znalezieniu czaszki przyjechali dp Pipidowki „jacyś mężczyźni” ( rozpoznał Panisiewicza i Kaczyńskiego ) i znosili „różne rzeczy” ze strychu. Sedzia nie zapytal jak Panisiewicz poruszajacy sie o kulach znosil te “jakies rzeczy” ze strychu. Swiadek nie zauważył co to za rzeczy znosili, ale takich „porządków nigdy nie widział.”
Pamięta też, że jak przyjechało pogotowie z Olsztyna i pasierb się nachylił nad noszami, to w odchylonej marynarce w wewnętrznej kieszeni widział „dużą ilość pieniędzy”. Po tych „porządkach”, nie pamięta kiedy, przyjechało dwóch „młodych mężczyzn” i intensywnie szukali czegoć w obejściu. Weszli tez do domu i weszli na strych. Nic nie znalezli i odjechali (tych młodych mężczyzn również nie rozpoznał na zdjęciach). Po ich odjeździe, zaintrygowany podjechał wózkiem pod budynek pomieszczenia gospodarczego i tam pod starą wersalkę znalazł 8 metalowych prętów. Natychmiast zawiadomił policję.
Chronologia wydarzen zwiazanych z tym znaleziskiem byla nastepujaca.
Pierwsze przesluchanie Burego w sledztwie mialo miejsce 29.01.2001 roku – ponad poltora roku od zarzucanego zabojstwa (!) Tymczasem w czerwcu i sierpniu 2000r – rok po zarzucanym zabojstwie przeszukiwano posesje Gamuza i Burego i przesluchano innych swiadkow w Pipidowce m. in matke Gamuza, pania Bura. Trzeba dodac, iz do czerwca 2000r prokuratura i Policja nie podjely zadnych czynnosci sledczych w Pipidowce. Przez 10 miesiecy nie przesluchano nikogo we wsi w zwiazku zeznalezieniem szczatkow w jeziorze.
Wracajac do zeznan swiadka Burego – w zeznaniu 29.01.2001r swiadek opowiedzial o pretach metalowych zawinietych w papier wnoszonych na strych.
19.04.2001 roku Bury znalazl pretty za wersalka i zawiadomil personalnie podkomendanta CBS w Bialymstoku – A.M, a nie miejscowa Policje.
23.04.2001 prety okazno wykonawcy klatki dla Panisiewicza, ktory nie “rozpoznal” pretow i stwierdzil, iz z podobnych zespawal klatke – sa to po prostu standardowe pretty uzywane powszechnie w Polsce.
Cala ta historia ze znalezieniem tych pretow jest co najmniej podejrzana i “dziwna”. Bury nie zadzwonil po policje, kiedy nieznani mu mezczyzni przeszukiwali posesje i jego dom – z jego zeznan, nie wynika tez, aby byl tym faktem zdziwiony, czy przestraszony. Dziwne jest, ze po znalezieniu pretow zadal sobie trud i zamiast zadzwonic na miejscowy posterunek Policji, zadzwonil persponalnie do podkomendanta A.M z CBS w innym wojewodztwie. Trzeba w tym miejscu wyjasnic, iz jak zeznal Bury, podkomendant odwiedzal go kilkakrotnie w Pipidowce pomiedzy przeszukaniem we wrzesniu 2000r a pierwszym przesluchaniem swiadka 29.01.2001r. Podczas tych odwiedzin “gawedzili sobie”. Aby wpasc na te pogawedkido przyszlego glownego swiadka oskarzenia podkomendant A.M pokonywal ponad 600km w obydwie strony.
Kwestia znalezienia tych pretow przestaje sie kompletnie kupy trzymac po zapoznaniu sie z postanowieniem prokuratura o przeszukaniu i zatrzymaniu tych pretow wydanym 19.04.2001. W tresci postanowienia czytamy m.in. “... w sprawie… przeciwko W.Gamuzowi i innym… po rozpatrzeniu wniosku KGP CBS z dnia 15.01.2001 o zatwierdzenie zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art.217 & 1 i 3… u J.Burego zam…”
Czy funkcjonariusze CBS maja zdolnosci parapsychologiczne i juz 15.01.2001 wystawiajac swoj wniosek - przewidzieli – ze 19.04 odwiedza Burego nieznani mezczyzni, co w konsekwencji zakonczy sie znalezieniem przez tegoz pretow za wersalka?
Czy to odkrycie metalowych prętów, przez Burego, ma związek z gwałtowną potrzebą prokuratora Kawalca, dowodu na to, ze klatka byla przewieziona do Pipidowki?
Sędziowie Pokęcik i Sówka poczynili następujące ustalenia z zeznań Burego. (z uzasadnienia wyroku, w cudzysłowiach verbatum za sądem)
Ø Dzień w którym Bury słyszał dwa strzały, chociaż żaden inny świadek nie słyszał tychże, a także nie sprawdzono czy w tym dniu strzelał moze leśniczy, kłusownik, czy członek koła łowieckiego, jest na 100% dniem zamordowania Kowalskiego „bezprzecznie”
Ø I chociaż w tym dniu, świadek widział tylko Gamuza z Kaczyńskim i piłą na posesji i to Gamuz powiedzial mu, ze ida do lasu po drewno, a po jakims czasie wrocili i wkladali drewno do bagaznika samochodu Kaczynskiego, to wg ustalen sadu z tego zeznania - „postępowanie dowodowe wykazało, iż Jerzy Wojdak uczestniczył także bezpośrednio w akcie pozbawienia życia Kowalskiego” i dalej „ wprawdzie świadek nie wymienił osoby J.Wojdaka, jako powracającego z lasu – jednak co znamienne - świadek stwierdził, iż na posesji było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację”.
W innym miejscu uzasadnienia sad natomiast stwierdza, iz swiadek nie widzial zaparkowanych samochodow - kiedy uzasadnial dlaczego Bury nie widzial w ogole Wojdaka tego dnia w Pipidowce – i tym razem sad ustalil, ze Wojdak mogl zaparkowac samochod i udac sie do lasu i swiadek nie widzial z podworka zaparkowanych samochodow.
Ø Pręty znalezione przez Burego, były „częściami zapasowymi klatki, w której przetrzymywano Kowalskiego”. Nie wyjaśnił sąd na czym ta „zapasowość” miała polegać, jezeli jak ustalil ten sad, klatka wykonana dla Panisiewicza była pospawana i skladala sie z 6 pospawanych ram z katownika ze wspawanymi w te ramy pretami metalowymi.
Ø Sąd uznał za normalkę, że prokuratura nie dociekała, co robiłKaczyński w lesie i sad tez nie pytal. A przeciez, jezeli jak ustalil sad – w czasie, kiedy Kaczynski z Gamuzem byli w lesie, a Bury slyszal dwa strzaly – w tym czasie zamordowano Kowalskiego. Jak wiec byla rola Kaczynskiego i dlaczego jego pobyt w lesie nie interesowal ani prokuratora ani sadu? Nie zadano mu ani jednego pytania dotyczacego jego pobytu w Pipidowce i w lesie tego dnia. Jezeli w tym czasie Gamuz, Dynka i Wojdak – kazdy z “osobna” w inny sposob, powodujac sie innymi motywami, mordował Kowalskiego, to conajmniej był onnaocznym świadkiem zabojstwa. Mimo usilnych „starań” trzech super-śledczych,przez 3 lata śledztwa, nie znaleziono zadnego swiadka, ktory potwierdzilby porwanie, nastepnie przewiezienie Kowalskiego do Pipidowki, czy jego przetrzymywanie w okolicach Pipidowki Tym bardziej zignorowanie informacji Burego tak przez prokurature jak i sad jest zastanawiajace.
Ø  Nie wiadomo na jakiej podstawie – ponieważ na tę okoliczność żadnychzeznań w aktach sprawy nie ma, sąd ustalił, iż „ obecność J.Wojdaka przy egzekucji wynikała m.inn. z chęci dopilnowania zatarcia śladów, co uniemożliwiło odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i pozbawienia życia Kowalskiego”
To dowodzenie sądu, tez nie trzymalo sie kupy.
Ø Po pierwsze domyślanie się „chęci” oskarżonego, nie może stanowić dowodu czegokolwiek. Nie ma zadnych zeznan swiadkow na temat „chęci” czy zamierzen J.Wojdaka
Ø Po drugie to sąd ten ustalił, że „zacierano ślady robiąc porządki i wynosząc różne rzeczy ze strychu”u Burego po znalezieniu czaszki w jeziorze, a więc 2,5 miesiąca po domniemanym morderstwie. Z tego ustalenia wynika, że zacierali, bo znaleziono czaszkę w jeziorze, absurdalne jest równocześnie udowadnianie, że Wojdak był przy egzekucji, ponieważ miał „chęć zatarcia śladów”(czy w innym miejscu uzasadnienia „chęć dopilnowania zatarcia śladów”) Ewidentnie ta „chęć” na nic się zdała, bo nie dopilnował zacierania, poniewaz zacierali po 2,5 miesiaca po zabojstwie. Ponadto dlaczego zacierali w domu Burego i Gamuza, a nie tam gdzie przetrzymywano i zamordowano Kowalskiego? Jeszcze dziwniejsze jest, że tak skutecznie podobno zatarli, że „uniemożliwiło to odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i zamordowania Kowalskiego”
Ø A zapomnieli o „zapasowych częściach klatki”?, ktorych poszukiwali dwaj nieustaleni mlodzi mezczyzni po prawie dwoch latach po zabojstwie i to jakieś niedojdy,nie znaleźli, a Bury podjechał na wózku inwalidzkim i bez trudu wyciągnąłte „zapasowe części” z za wersalki za budynkiem gospodarczym. Nie mogli to byc oskarzeni, poniewaz siedzieli w areszcie sledczym i nie mogli to byc ich “wyslancy” poniewaz nie mieli widzen i kontaktu z ludzmi po za murami aresztu.
Do rozważań na temat jakie zniszczenia w ekologii lasu, zrobiłoby przetrzymywanie człowieka w klatce przez 6 - 8 tygodni, odsyłam do pierwszej części. Tutaj tylko powiem, że na zdrowy chłopski rozum, byłaby to operacja niemożliwa. Nie znaleziono ani jednego świadka tych operacji. W sumie dobre parę tysiący ludzi pracujących i spacerujących po tym lesie. I tylko jeden świadek!
Bury widział Gamuza i Kaczyńskiego, tego dnia kiedy słyszał strzały, Panisiewicza i Kaczyńskiego podczas zacierania śladów w sierpniu. Jeszcze jeden świadek, dozorca plaży publicznej w Pipidówce zeznał podczas śledztwa, że opiekował się plażą od końca czerwca do końca sierpnia. Stwierdzil, ze Makimow jest podobny do mezczyzny, ktorego widzial z innymi (nierozpoznanymi) pijacych na plazy pod koniec czerwca – po otwarciu plaży. To też się kupy nie trzymało, ponieważ Makimow w tym czasie siedział w areszcie. Na rozprawie świadek przypomniał sobie, że było to w kwietniu. Ale w kwietniu ani plaza nie jest otwarta, ani swiadek nie opiekowal sie zamknieta plaza.
`„Reakcja” oskarżonych na wiadomość o znalezieniu czaszki w jeziorze, była następnym dowodem ich winy.
Wg ustaleń sądu reakcja ta „wskazywała na ścisłą wiedzę na temat rozkawałkowania i ukrycia zwłok” W swoich rozważaniach nie wziął sąd pod uwagę, że ta ścisła wiedza na temat ukrycia – czyli zatopienia szczątków w jeziorze – była faktem powszechnie znanym, po licznych informacjach w mediach. Wynika to wprost z protokołów zeznań świadków, na których Sąd meriti oparł to i inne ustalenia – np.„...gdy Policja znalazła głowę...” czy „...po publikacjach w gazetach...” A więc wtedy, kiedy oskarżeni mieli „wykazywać tę ścisłą wiedzę” nie tylko oni, ale całe ich towarzystwo spekulowało natemat losów Kowalskiego i prześcigało się w snuciu najprzeróżniejszychdomysłów. Wynika to wprost z zeznań większości głównych świadków, którzyzeznawali, iż o faktach w tej sprawie „słyszeli na mieście”, „wśród złodziei było mówione”, „dowiedziałem się od przypadkowych osób”, „oprócz plotek nic nie wiem” „słyszałem, że rzekomo...” i „mogę snuć domysły z tego co mówi Policja i ludzie w Suwałkach”
Przesądzającymi dowodami bezpośredniego udziału Wojdaka, Dynki i Gamuza w zabójstwie były wg sądu zeznania 3 świadków incognito.
Ø Swiadek incognito – funkcjonariusz policji zeznał, iż 11.09 podsłuchał rozmowę pomiędzy Panisiewiczem i Kaczyńskim, z której wynikało, iż Gamuz otrzyma pieniądze, zapłatę, za jakąś przysługę, ktora wyswiadczyl Wojadakowi. Sąd powiązał to zeznanie w logiczna calosc z zeznaniem Burego, iz widział „dużą ilość pieniędzy” u pasierba. Wydarzenie to miało miejsce podczas interwencji pogotowia z Olsztyna 15.08 - 27 dni przed rozmowa Panisiewicza i Kaczyńskiego, gdzie wyrazili zamiar przywiezienia tych pieniędzy „teraz”. Póki co podróż w czasie nawet duzej ilosci pieniedzy– jest tylko teorią. Ale nie dla prokuratury i sedziow Pokecika i Sowki.
Ø Drugi świadek incognito w swoich zeznaniach relacjonował rozmowę z jednym z oskarżonych, uznanych przez sąd za chorego psychicznie i zwolnionego z odpowiedzialności karnej – D.Dynki. Na marginesie ta domniemana rozmowa odbyla sie w szpitalu wieziennym i najprawdopodobniej rowniez swiadek byl na obserwacji psychiatrycznej. Niestety nie zglosil sie na rozprawe i obrona nie mogla spytac.
Tak wiec zgodnie z przepisami prawa procesowego, relacja ta nie powinna być w ogóle brana pod uwagę przez sąd, ponieważ prawomocnym wyrokiem, sąd uznał, że Dynka to wariat i nie może odpowiadać za swoje czyny. Czy rozmowa jest też czynem, za ktorej tresc wariat nie odpowiada? Na zdrowy chlopski rozum tak. Wg tego sądu Dynka był „wariatem czyniąc” i w tym samym czasie „normalnym” rozmawiając.
 Z relacji swiadka wynika, Dynka powiedział mu, że zamordował Kowalskiego, a w zabójstwie brał udział jakiś Mirek. „O zabójstwie wiedzieli ale nie wiem czy brali w nim udział Siwy, Mirek, student i Jurek”. Zabójstwo zlecił „człowiek, któremu bomba urwała nogę, w jego domu jest lombard, Dynka pracował u niego w ogrodie, a siosta narzeczonej Dynki jest konkubina tego bez nogi.”Ten „Jurek” co to wiedział wg relacji świadka o morderstwie, to wg sąduJerzy Wojdak. Sąd nie przeprowadził żadnego dowodu w tej kwestii, a wuzasadnieniu wyroku, to zeznanie miało przesądzać, o tym, że Wojdakbył mordercą.
 Poza tym jak wspomnialam inny sąd ustalił, że D.Dynka jest tez mordercą Kowalskiego. SO ustalil, ze morderstwa dokonano do 9 czerwca 1999r ustalił też, a Dynka siedział od 28 maja! Ale nie ma w tych ustaleniach dwoch sadow zadnych rozbieznosci! Zgodnie z litera prawa polskiego, kazdy sad jest niezawisly i niezalezny i nie jest zwiazany orzeczeniami innych sadow – sam ma dochodzic niezaleznie i niezawisle prawdy. Fakt, ze prawdaustalona przez sedziow Pokecika i Sowke byla absurdem, poniewaz Dynka nie mogl siedziec w areszcie i w tym samym czasie byc w Pipidowce i mordowac ( nikt go tam nigdy nawet nie widzial) nie ma zadnego znaczenia!
Ø Trzeci świadek incognito, relacjonował rozmowę z Makimowem, z którejto miał się dowiedzieć, że Kowalskiego porwał Makimow z Dynką iprzewieźli go do domu znajomego Zeligina w Suwałkach, gdzie „nieprzeżył tortur”. Tak zeznawał w śledztwie. Trzy lata później, podczasrozprawy przypomniał sobie, że Wojdak też był „przy oprawianiu”.Natomiast zapomniał gdzie przewieziono Kowaskiego. Jakoś dziwnieta amnezja – gdzie przewieziono Kowalskiego i olśnienie – był tam teżWojdak, dziwnie zbiegła się z ustaleniamiprokuratury na pozniejszym etapie sledztwa.Sąd dał wiarę jego wyjaśnieniom swiadka z rozprawy za wyjątkiem tegoszczegółu – gdzie przewieziono Kowalskiego i w uzasadnieniu wyrokuczytamy, „..zarówno postępowanie przygotowawcze jak i postępowanie sądowe nie dostarczyło dowodów na obecność Kowalskiego...w tamtym miejscu... i z uwagi na to, iż fakt ten nie został potwierdzony pozostałymi dowodami, Sąd nie przyjął, iż Kowalski był dręczony i zamordowany na posesji Zeligina.”
Jak pamiętają czytelnicy w analogicznej sytuacji, kiedy dotyczyło to okolic posesji Gamuza i Burego, brak dowodów na obecność Kowalskiego był dowodem, ze tam go przewieziono torturowano i zamordowano..
Po tych „dowodach”, sędziowie wzięli się za klatkę, w której miał byc trzymany Kowalski. Wykonawcą klatki był niejaki Lesiak. Podczas śledztwa zrobił szkic klatki i wyjaśnił jak zespawał elementy klatki, która można było złożyć i rozłożyć. Każdy element, to była rama ze wspawanymi prętami. Takich elementów było 6 i łączyło się je zaczepami przyspawanymi do krawędzi poszczególnych elementów. Wiosną klatkę tę odebrał od niego pracownik Panisiewicza, Krajewski.
Krajewski zeznał, że klatkę przewiózł na posesją Panisiewicza i „zwalił” w ogrodzie. Sąd nie dał wiary Krajewskiemu i tak to wywiódł i uzasadnił. Krajewski nie przywiózł klatki na posesję Panisiewicza, ponieważ zeznał, że „złożył” tę klatkę, a jak “zlozyl” to dlaczego nikt jej w ogrodzie nie widział? Stąd sad wyciagnal logiczny wniosek, że Krajewski klamie - nie przywiózł klatki na posesję Panisiewicza, albowiem sama klatka – wiadomo „nie była zrobiona dla psa, ale do zbrodniczych celów”.
Drobny szczegol, iz w jezyku polskim okreslenie - zwaliłem, nie jest synonimem wyrażenia - złożyłem czy zbudowałem - a tych określeń używa sąd - dla tego sadu nie mialo znaczenia. Tym prostym zabiegiem, zmieniając jedno słowo w zeznaniu Krajewskiego - zwalił –niezłożone, zwalone części klatki, które leżąc płasko w ogrodzie mogły być niewidoczne i niezauważone przez świadków - na złożył i zbudował i w takim stanie klatka nie mogła być niezauważona, stworzyli fałszywy dowód, iż klatka ta nigdy nie trafiła na posesję Panisiewicza, a więc jej przeznaczeniem były „zbrodnicze cele”.
Dalej sędziowie twierdzili, że tę klatkę przewieziona w bliżej nieokreślonym czasie do Pipidowki, a nastąpnie przetrzymywano i dręczono w niej Kowalskiego.
Z zeznań Burego wynika, że do Plusk przywieziono pręty metalowe i do tego zawinięte w szary papier. Sad nie wyjasnil i nie uzasadnil:
Ø Czy ta klatka „rozspawała się” w drodze z Suwałk do Pipidowki?
Ø Jak pręty zostały zniesiono ze strychu, a Bury, przebywający non-stop w domu (ze względu na inwalidztwo), nie zauważył tej operacji.
Ø  Jak mordercy z tych prętów zrobili funkcjonalna klatkę – w odludnym i nigdy nie odnalezionym miejscu – bez spawarki i fachowca – w ktorej nastepnie miano przetrzymywac mlodego, zdrowego mezczyzne przez 6-8 tygodni?
Ø Dlaczego nikt w Pipidowce nie widzial NIC, co potwierdzaloby te ustalenia sadu – nawet jedyny swiadek Bury?
Ø Dlaczego CBS i Policja w kilkakrotnych przeszukiwaniach posesji Burego i Gamuza nie znalazla pretow za wersalka?
Ø Dlaczego CBS wnioskowalo o zabezpieczeniu tych pretow za wersalka 15 stycznia 2001 roku, podczas gdy Bury znalazl je dopiero pod koniec kwietnia tegoz roku?
Ø Jak pracowały jako „części zapasowe” - pręty odnalezione przez świadka Burego? Dla porządku Lesiak nie zeznał, że dodał do wykonanej klatki „zapasowe pręty” czy wogóle jakieś „zapasowe części”
Ø Jak wytłumaczyć tak świetne „zacieranie śladów” przezmorderców, że „niemożliwe było odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i zamordowania Kowalskiego”i w ogóle nieznaleziono jednego materialnego dowodu przetrzymywania izabójstwa, a „zapomnieli” o „częściach zapasowych” klatki?
Są to w skrócie najważniejsze ustalenia sędziów Pokęcika i Sówki w tej sprawie.
Po zakończeniu procesu Wysoki Sąd przestał już nawet utrzymywać pozory rzetelności, sprawiedliwości i przestrzegania prawa. Sędziowie udali się na naradę, która trwała pół godziny! W ciągu tej pół godziny, sędziowie „naradzili się” co do winy 3 oskarżonych (około 11000 kart w sprawie) i napisali wyrok w sprawie 3 oskarżonych o porwanie, torturowanie i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Samo odczytanie wyroku trwało dłużej, niż „narada” i spisanie tegoż! A pomijam tu czas podania ustnego uzasadnienia wyroku. Produkcja pisemnego uzasadnienia – którego najważniejsze elementy opisałam powyżej - trwała ponad trzy miesiące.
Kamil Panisiewicz i Jerzy Wojdak zostali skazani na dożywocie, bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.
Mirosław Makimow został skazany na 10 lat wiązienia.
Wszyscy skazani odwołali się od tego wyroku.
Informuje czytelnikow, iz wszystkie zbieżności z prawdziwymi postaciami i wydarzeniami, nie są żadnym przypadkiem. Historia jest prawdziwa i wszystkie postacie są prawdziwe.
Wolność wypowiedzi i swoboda wyrażania swoich poglądów jest zagwarantowana art. 54 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Artykuł ten gwarantuje również prawo do informowania o działalności i jakosci tej dzialalnosci - osób pełniących funkcje publiczne.
Pisząc i publikując ten tekst byłam i jestem świadoma odpowiedzialności karnej z art. 212 & 1 i 2 Kk i oświadczam, iż informacje w tej publikacji podlegają ochronie art. 213 & 2 Kk.
“Osoby wykonujące funkcje publiczne- ze względu na swą pozycję i możliwość oddziaływania zachowaniami, decyzjami, postawami, poglądami na sytuację szerszych grup społecznych – muszą zaakceptować ryzyko wystawienia się na surowszą ocenę opinii publicznej...”Wyrok
Trybunału Konstytucyjnego SK 43/05 12.05.2008
Z praktycznych wzgledow ograniczylam sie do opisania najistotniejszych elementow tej historii. Wszystkie nazwiska bohaterow sa zmienione. Po za oczywistymi fabulizacjami – wszystkie fakty wziete sa z akt sprawy.