Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 19 marca 2012

MITY I HITY - Polska demokratyczne państwo prawa


Część pierwsza

Tekst ten jest próbą pokazania drugiej strony medalu, niż ta „zapewniana” Kowalskiemu przez masmedia „prawda”. Jest też próbą obalenia pokutujących wśród spoleczeństwa legend i mitów dotyczących działania państwa prawa. 

Dedykuję ten tekst tysiącom, które straciły literalnie wszystko przez bandyckie działania Rzeczpospolitej, majątek, rodzinę, marzenia, nadzieje i wolność. Dedykuję go tysiącom ofiar „praworządności i demokracji”, o których milczą masmedia.

Jest ten tekst też bardzo osobisty. Sama walczę od lat z tym systemen i z bezprawiem. Ta walka  to podróż, której nie życzę najgorszemu wrogowi. Przeciwnik nie przestrzega  reguł, praw, przepisów, logiki, etyki. honoru i zwykłej przyzwoitości. To samotność i niekończące się pasmo upokorzeń i upodlenia. To zimny, paraliżujący strach i uczucie całkowitej niemocy i bezsilności. To upokarzające wiszenie u klamek Posłów, Senatorów, RPO, ministrów, dziennikarzy...z nadzieją, że trafi się kiedyś  na Człowieka...

To jest moja Polska i Twoja.

Widz TV czy czytelnik prasy codziennej i periodyków bombardowany jest codziennie nachalną propagandą, żenującymi przykładami wiadomości, komentarzy i analiz, ktore przynalezą do gatunku science fiction, a nie rzetelnej roboty dziennikarskiej, gdzie tworzywem winny być FAKTY.  I tak jest w każdej dziedzinie. Mnie interesują przede wszystkim te dotyczące  praworządności - stanu i funkcjonowania sądownictwa, organów ścigania i ochrony podstawowych praw i wolności człowieka.

Na stronie http://www.mediawpolsce.pl/funkcje-mediow-w-polsce/ wyłożono bez ogródek „funkcje“ mediów. Cytuję kawałek poniżej, poniżej:

„Polskie masmedia mają bardzo wiele funkcji, a także wyróżniają się zadaniami, jakich nie spełnia, żadna inna instytucja w państwie. Obecnie traktuje się polskie media, jako centrum informacyjne, promocyjne, oraz służące upowszechnianiu się kultury...Główną funkcją mediów w Polsce, podobnie jak i na całym świecie, jest kształtowanie publicznej opinii ludzi, na tematy zarówno indywidualne, jak i państwowe. Dzięki mediom jednostki budują własne wyobrażenie o rzeczywistości. Zdarza się, ze wywołują one zamierzone reakcje społeczeństwa i wydaje się, ze żadna władza w państwie nie ma tak silnego wpływu na oddziaływanie masowe wśród ludzi. Z tego względu media spełniają tez funkcję społeczną, zaś, kiedy są wolne, niezależne i rzeczywiste, żadna inna instytucja nie może równać się z ich przekazem informacji. Wielu ludzi twierdzi, ze media powinny istnieć, ponieważ zapewniają społeczeństwu możliwość poznania prawdy, a także dają możliwość swobodnego komunikowania się społeczności...Media nie zawsze mogą wyjawić każdą wiadomość, podać ją do wiadomości publicznej dla wszystkich ludzi, lecz działają w sposób obiektywny i prawdziwy.”

Po ponad 20 letnim „kształtowaniu opinii” przez masmedia na temat praworządności i działania wymiaru sprawiedliwości, większość obywateli Polski nie ma wyobrażenia o rzeczywistości, a  tragedią jest, że „zdarzyło się wywołanie zamierzonej reakcji”większość obywateli żyje w lukrowanym Lalalandzie. Hasła i slogany zrobiły swoje. Treść i prawda były zbyteczne.

Wieczór spędzony przed telewizorem, czy prasówka wprowadza mnie zawsze w stan osłupienia i obezwładniającej bezsilności,...”bo to tak wygląda jakby Polski nie było, Polaków nie było...i tylko trzeba wszystko pokazywać, bo wszystkiego zostało na okaz, po trochu; ...pokazywać, jakby srebra stołowe w zastawie, pokazywać, jakby te kartki i karteczki zastawnicze – i kryć się, i udawać, i udawać...”S.Wyspiański – Wyzwolenie

Permanentna propaganda sukcesu, posuwająca się putynizacja polskiej polityki wewnętrznej i ostracyzm środowiskowy wokół co odważniejszych i uczciwszych dziennikarzy nie pozostawia miejsca na obiektywną i rzetelną ocenę stanu polskiej „praworządności”.

Takie programy jak "Uwaga", Superwizjer", "Interwencja" rzeczywiście pokazują jak absurdalna jest nasza wiara w praworządność państwa, czy jako tako działający wymiar sprawiedliwości. Niestety są to programy nastawione na tanią sensację, prześlizgują się po problemach, spłycają je i trywializują. A co najważniejsze formuła tych programów podtrzymuje popularną i jakże daleką od rzeczywistości opinię, iż są to wypadki icydentalne, a nie problem systemowy.

Jeszcze skuteczniej „zapewniają społeczeństwu poznanie prawdy” gwiazdy dziennikarskie   (czytaj wazeliniarze i karierowicze) w swoich „zaangażowanych” programach publicystycznych, wywiadach czy debatach z zaproszonymi „autorytetami” i politykami. Zawsze napawa mnie zdumieniem, jak tym gościom uchodzi na sucho  raczenie odbiorców tym picem, zgrabną nowomową, katalogowaniem prawa i  banialukami, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego.

 Dygresja dotycząca „autorytetetów”.
Już w roku 1990 po uchwaleniu przez Sejm w dniu 29.12.1989r. nowelizacji ustawy zasadniczej i wprowadzeniu nowego terminu w języku polskim polskim - „państwo prawne” pojawiły się na ten temat prace naukowe i inne publikacje. Liczba tych publikacji zaczęła rosnąć po uchwaleniu Małej Konstytucji 17.10.1992r, a nasiliła się po wprowadzeniu obowiązującej do dzisiaj Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997r. w której art.2 stanowi, iż: “Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Nieustające zainteresowanie teoretyków i filozofów prawa, konstytucjonalistów, prawników-praktyków,  publicystów i ciort wie kogo jeszcze, podtrzymują ten trend do dzisiaj.

Interesujące i symptomatyczne jest, że autorzy tych publikacji koncentrują swoją uwagę na państwie prawnym jako teoretycznym bycie i na cechach jakie powinien posiadać ów desygnat, nie konfrontując tych rozważań z faktami empirycznymi, ani tym bardziej nie prowadząc żadnych badań empirycznych, które miałyby uzasadnić te abstrakcyjne twierdzenia. Czyli innymi słowy większe i mniejsze autorytety polskich koncepcji państwa prawnego, politycy i dziennikarze od 22 lat zużywają tony papieru na rozważania, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego, ale też i nikt z nich ukazaniem rzeczywistości nie jest zainteresowany !

Halo Panie i Panowie, król jest nagi !

A  farsa o Rzeczpospolitej „demoktratycznym państwie prawa” jest grana dalej. 3 lipca 2010 na konferencji z okazji 10 lecia „Wspólnoty Demokracji” zainicjowanej przez Bronisława Geremka i Madelaine Albright ( siedziba w Warszawie sic!) minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział – „ Jestem dumny, że to właśnie do Polski cały świat zjeżdża, aby mówić o demokracji”.

No cóż demokracja i praworządność w naszym kraju ciągle potrzebuje zastępów złotoustych i mówienia, mówienia mówienia, i mówienia.... wiadomo kłamstwo powtarzane w nieskończoność staje się prawdą.
Na konferencji zaprezentowano podręcznik dla młodych dyplomatów, pokazujący jak zabiegać o prawa człowieka w krajach niedemokratycznych.
Tę informację zapodano tak, abyśmy nie mieli żadnych wątpliwości, że Polska do „niedemokratycznych” nie należy.

Proponuję ministrowi Sikorskiemu i innym rządzicielom mniej mówić i zacząć coś robić. Prezydent nareszcie swój, więc nie będzie przeszkadzał. Można zacząć od rozszerzenia zakresu odbiorców wspomnianego podręcznika o Premiera, Prezydenta, wszystkich urzędników państwowych, Posłów, Senatorów, Sędziów sądów wszystkich instancji, prokuratorów i funkcjonariuszy policji. To tak na początek.

Nie wiem czy te wszystkie „autorytety”, politycy i dziennikarze stracili kompletnie kontakt z rzeczywistością, czy przenieśli się w inny wymiar, czy po deklem coś im szwankuje, czy są po prostu cynicznymi manipulatorami, dość, że każda z tych przypadłości jest zabójcza dla odbiorców zapodawanych rewelacji. Efekt jest taki, że w społeczeństwie en masse obraz faktycznej degrengolady naszego państwa, zastąpiły lukrowane mity.

►►►Mit pierwszy:  Polska jest państwem prawnym

Gdybym  mógł  sprawić  tyle,  aby  każdy  znalazł  nowe  pobudki miłowania  swoich  obowiązków, ... swojej ojczyzny,... praw... uważałbym się  za  najszczęśliwszego  ze  śmiertelnych". Monteskiusz

Jeżeli prawdą jest, iż Polska jest państwem prawnym, jak nam codziennie wmawiają autorytety, politycy i masmedia, to aby to twierdzenie było prawdziwe muszą być spełnione następujące warunki ( za Konstytucją RP):

Ø  suwerenność narodu
Ø  zasada konstytucjonalizmu  
Ø  demokratyczne formy legitymizacji władzy
Ø  zasada przedstawicielstwa
Ø  zasada podziału władzy,
Ø  samorząd terytorialny
Ø  zasada pluralizmu politycznego,
Ø  wolności jednostki i praw obywatelskich, jak  wolność sumienia, poglądów i wyznania, poszanowanie godności człowieka, wolność działania w granicach gwarantujących nieszkodzenie innym
Ø  zasada legalizmu,
Ø   niezawisłości sądów
Ø   równości, tak w prawie, jak i wobec prawa
Ø  prawo do rzetelnej procedury
Ø  efektywny system organów kontroli
Ø  fukcjonowanie instytucji RPO
Ø  przyjęcie odpowiedzialność państwa za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy
Ø  prawo do życia i osobistego bezpieczeństwa
Ø  prawo do własności

W naszej wolnej, demokratycznej i praworządnej Rzeczpospolitej, która tak gromko i zajadle pokazuje i piętnuje bezprawie PRL-u, w gruncie rzeczy oprócz zmiany Konstytucji, haseł i sloganów, nic się nie zmieniło. Dalej gwarancje konstytucyjne, hasła i slogany są mniej warte niż papier na którym je wydrukowano.  Jedyna różnica in minus – tym razem miliony dały się nabrać.

W tym miejscu przypomina się anegdota, zwięzle i lakonicznie oddająca sedno .

                                                    
Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:
- Jest coś nowego?
- Owszem.
- Co?
- Data.
                                                        
Tekst ten ograniczyłamt tylko do omówienia przejawów łamania powyżej wymienionych gwarancji konstytucyjnych i prawa RP w tzw. wymiarze sprawiedliwości.

Będąc przy gwarancjach jakie teoretycznie zapewnia obywatelom RP Konstytucja, postanowiłam jednak przypomnieć kilka z dziesiątków tysięcy przykładów,  które nie dotyczą per se wymiaru sprawiedliwości, a wskazują jak są “spełniane” warunki niezbędne, aby Polska mogła pretendować do nazwy państwa prawa i państwa prawnego.

 1.  Sprawa katastrofy smoleńskiej, bezprecedensowa tragedia narodowa we współczesnej historii. Napisano na ten temat tysiące notek i artykułów zarzucającymi pogwałcenie prawa, ograniczę się do, do naistotniejszych w mojej opinii.

W każdym demokratycznym państwie prawnym po takiej bezprecedensowej tragedii, w której zginął urzędujący Prezydent, były Prezydent Rządu na Uchodźctwie, wszyscy dowódcy wojskowi, kilku szefów centralnym instytucji państwowych, parlamentarzyści, pierwszym krokiem premiera byłoby zdymisjonowanie ministrów i wiceministrów resortów odpowiedzialnych za logistykę i organizację tego lotu.

Premier Tusk wyrzucił na zbity łeb całe szefostwo Ministerstwa Sprawiedliwości, po trzecim „samobójstwie” wśród morderców K.Olewnika.

 Los Pazika wziął priorytet przed 96 ofiarami tragedii smoleńskiej !

Oczywistym jest też, iż natychmiast powinna być powołana niezależna i ponadpartyjna komisja do zbadania wszystkich aspektów tej tragedi. To jest minimalny wymóg, aby minister Sikorski i każdy Polak mogli „mówić” o demokratycznym państwie prawnym.
Z punktu widzenia polskiej racji stanu i polskich interesów, oburzająca i bezprawna jest decyzja o zastosowaniu art 13 Konwencji Chicagowskiej, a nie art 11 porozumienia z 7 lipca 1993zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską, dotyczącego katastrof polskich samolotów wojskowych w rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Nie wiadomo kto tę decyzję podjął i na jakiej podstawie prawnej?

Wyeliminowanie strony polskiej jako współuczestnika śledztwa i losy śledztwa w sprawie tej katastrofy zostały przesądząne tą bezprawną i bezprecedensową w historii współczesnych demokracji decyzją.
W maju w Moskwie, pełniący obowiązki prezydenta B.Komorowski odznaczył 20 Rosjan – lekarzy wojskowych, laborantów, wojskowych, pilotów, strażaków i patologów za dobrą robotę w akcji po katastrofie.


2.     Horrendum, o którym milczą nie tylko masmedia – Spis powszechny w 2011 roku, który był pretekstem do stworzenia superbazy danych obywateli RP. W projekcie ustawy o ewidencji ludności „obowiązkowo” mamy odpowiedzieć na pytania jak np. numer Pesel, numer telefonu, Co mają te osobiste dane ze statystyką? Pan Arabski, który jest głównym architektem ustawy twierdzi, że Pesel - po to, aby nas sprawdzić, czy aby nie kłamiemy(sic!?). Hmmm...czy to znaczy, że mają już bazę, gdzie sprawdzą, a my nic o niej nie wiemy? Zgodnie z Konstytucją, państwo nie ma prawa do wymuszania od nas tych informacji.
Samorządy  ujawniają dane personalne – a nie tylko statystyczne -  kto mieszka na ich terenie, kto bierze zasiłek, płaci alimenty; urzędy pracy -  również z personaliami - kto jej nie ma i poszukuje. Nawet dostawcy energii i usług telekomunikacyjnych przekazują dane personalne  o swoich klientach. "Po raz pierwszy państwo w takim zakresie wykorzystuje dane z państwowych rejestrów, a nie bezpośrednio od ludności" – cieszył się rzecznik GUS Wiesław Łagodziński. ." Nic to, że wykorzystywanie danych z państwowych instytucji, które były zbierane do celów niezwiązanych ze statystyką, jest bezprawne.
Czy były jakieś sprzeciwy obywateli?! Czyż nie jest to objaw kompletnego „zbaranienia" i zatrważającej bierności jaki panuje w społeczeństwie?
W XXI wieku państwo przemocy nie musi nas pałować!. Przemoc państwa też uległa modernizacji, IBM przyszedł z pomocą. Co można zrobić z ludźmi, kiedy ma się o nich wystarczająco dużo informacji? .....

·3.     Morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki. Do dzisiaj czekamy na wskazanie i ukaranie wszystkich winnych tej zbrodni. Bezpośredni mordercy i ich przełożony Adamem Pietruszka zostali w 1985 r. skazani procesie toruńskim sterowanym przez MSW. Pietruszka i Piotrowski - na 25 lat, Pękala - na 15, Chmielewski - na 14 lat. Dwukrotnie objęła ich amnestia, od dawna są na wolności. Pękala - od 1990, Chmielewski - od 1993, rok po nim z więzienia wyszedł Pietruszka. Piotrowski biedaczek siedział najdłużej -  bo aż do 2001 r !

4.    Ruch JOW zebrał ponad 750.000 podpisów w sprawie zmiany ordynacji wyborczej. PO przyłączyła się do tego zbierania i obiecała w programie wyborczym zmianę ordynacji. Te podpisy zbierane były, aby przedstawić projekt ustawy o zmianę ordynacji wyborczej w drodze inicjatywy obywatelskiej, a projekt taki potrzebuje przynajmniej 100 tys. podpisów, aby rozpocząć prace legislacyjne w Sejmie. Po dojściu do władzy PO szybko zapomniała o obiecankach przed wyborami i o zmianach w ordynacji, ani mru mru do dzisiaj. No, ale jak obiecywali byli w opozycji.... a teraz to oni kręcą lody i JOW niepridatny, ba więcej niebezpieczny, bo stołki z pod dupsk mogą się usunąć. A te 750 tys. podpisów, a z nimi inicjatywa obywatelska zmiany ordynacji poszły na przemiał i makulaturę. O tak... won! Najciekawsze jest, że z tych 750 tys. po za jednostkami, nikt nie protestował.....? Mediom też umknęło.

 5.     Sprawa FOZZ, czyli rabunek gigantycznych publicznych pieniędzy, który dał początek wielu polskim fortunom. Inspektor Najwyższej Izby Kontroli, który wykrył aferę Michał Tadeusz Falzmann zmarł na zawał serca w wieku 38 lat. Jego szef Walerian Pańko zginął w wypadku. Samochód, którym jechał przepołowiła na dwie części ciężarówka. Dwaj policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku mieli pecha podczas wędkowania i utonęli w małej gliniance. Kierowca Pańki, jakimś cudem przeżył wypadek, ale dopadł go ... zawał serca. W wypadku drogowym zginął też jeden z oskarżonych w aferze Jacek Sz. Dokonano kilku napadów na jednego z autorów książki o FOZZ Mirosława Dakowskiego ( współautorem książki jest prof Jerzy Przystawa). Jak w amerykańskim action movie w jednym z zamachów poleciano po nim miotaczem ognia, ledwo uszedł z życiem. Sprawcy nieznani. Sprawa FOZZ do dzisiaj otwarta i niewyjaśniona.

6.     Sprawa zabójstwa gen. Marka Papały, śledztwo trwa od 11 lat. Temat rzeka, więc ograniczę sie tylko do jednego faktu Po 11 latach okazało się,że dzielni sledczy - „śledzili” tam, gdzie powinni. A ciut wcześniej zszedł świadek koronny w tej sprawie Zirajewski, co to jego „koronność”, o której trąbiła prokuratura od lat, w istocie stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Czy znaleziona w pobliżu miejsca zabójstwa Marka Papały krew należała do mordercy generała? Na zlecenie łódzkiej prokuratury sprawdzają... po 12 latach od śmierci byłego szefa policji !

·        7. Sprawa zabójstwa Krzysztofa Olewnika i nieprawidłowości w prowadzonym kolejno przez 5 prokuratur śledztwie w tej sprawie. Nieprawidłowościami zajmowała się Sejmowa Komisja Sledcza i  zajmuje się Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Ale nie ma się co podniecać, Komisja nie była w stanie wiele ustalić, ponieważ w zawodzie prokuratorskim i policyjnym choroba zawodowa to amnezja. No i zabrakło posłom Komisji zwyczajnie odwagi i jaj. W gdańskiej prokuraturze, po kolejnych zwrotach,  też cisza. W tej sprawie też pomór wyjątkowy – jeden podejrzany i dwóch skazanych powiesiło się w areszcie. Powiesił się też strażnik, który był na służbie, kiedy ta seria się rozpoczęła.
Ostatnio  Prokuratura Gdańska ma nowy trop – K.Olewnik sam się porwał a rodzina wiedziała o akcie samoporwania.

W związku z tym “zwrotem” w śledztwie – czy prawomocne wyroki, wydane przez SO w Płocku i podtrzymane przez SA w Warszawie będą zweryfikowane? No bo tak na chłopski rozum, jeżeli K.Olewnik sam się porwał, to nie mogą być prawdziwe dowody porwania tegoż, przeprowadzone podczas procesu przez SO, a podtrymane po kontroli apelacyjnej przez SA, na podstawie których skazano 15 osób mających zarzut porwania!


 8. Jak już jestem przy Komisjach Sledczych, to dokumentacja filmowa i stenogramy z prac i tej „naciskowej” i tej „hazardowej” jest dowodem, iż w Sejmie reguły gry też nie prawo wyznacza, a raczej Szanowni Posłowie grają w co wygrywają (ukrywają?)

9. Żadna z wielkich afer ostatniego dwudziestolecia  nie została wyjaśniona.

10.  Po niemal czterech latach postępowania warszawska prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo w sprawie nielegalnego przekazania stronie niemieckiej przez byłą Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemudowodów hitlerowskich zbrodni naPolakach. Powód? Przedawnienie karalności czynu ! Postępowanie w sprawie wysyłki akt do Ludwigsburga zostało umorzone 12 października 2009 roku. Informacja ta nie dotarła do szerszej opinii publicznej, umknęła masmediom?! Kopię pisma prokuratury okręgowej z informacją o umorzeniu śledztwa zamieściło na swojej stronie internetowej Stowarzyszenie Blogmedia24.

11.   Prokuratorzy IPN wnioskują do sądów o uchylenie immunitetu sędziom, którzy skazywali w czasach stanu wojennego opozycjonistów. Sądy seryjnie odrzucają wnioski.

12.   16 grudnia 1981 roku, podczas pacyfikacji strajku w kopalni "Wujek" w Katowicach, zginęło dziewięciu górników, a dwudziestu jeden zostało rannych. Śmiertelny postrzał w głowę otrzymał Janek Stawisiński z Koszalina. Zmarł 25 stycznia, nie odzyskawszy przytomności. Miał 22 lata.
W grudniu 2003 roku mijało 22 lat od tragicznych wydarzeń w kopalni Wujek i 14 lat od narodzin wolnej Polski. Tymczasem w Koszalinie niewiele zmieniło się od czasów, kiedy Tadeusz Wołyniec organizował przy grobie Janka Stawisińskiego konspiracyjne, a później półkonspiracyjne uroczystości, związane z kolejnymi rocznicami tragicznej śmierci. Władze konsekwentnie unikały w nich udziału, nie przysyłając nawet delegacji. Janek nadal był nieznany większości koszalinian, a w dzień zaduszny mieszkańcy miasta zapalali tysiące zniczy przed pomnikiem Żołnierza Radzieckiego - Wyzwoliciela, stojącym tuż przy wejściu na cmentarz, podczas gdy położony w głębi nekropolii grób Janka, pozostawał samotny. Pan Wołyniec postanowił to zmienić - "Mamy wolną Polskę, demokratycznie wybrane władze, dlaczego miasto, które powinno szczycić się swoim synem poległym za wolność i niepodległość, nadal nic w tej sprawie nie robi". Postanowił wystąpić z wnioskiem obwatelskim do Rady Miejskiej o nadanie Jankowi tytułu Honorowego Obywatela Koszalina. Zebrał wymagane podpisy i przedstawił swoją propozycję ojcom miasta Koszalina. Na posiedzeniu Rady powiedział "Bo cóż tak na prawdę wzbraniało i wzbrania wam radni Koszalina aby spłacić szczególny dług honorowy swojemu mieszkańcowi, z którego Koszalin powinien być dumny po wsze czasy? Cóż stoi na przeszkodzie, żeby dać dowód uznania za przelaną krew i ofiarę młodego życia, dzięki której po 1989 r. mogliśmy przystąpić do budowania państwa demokratycznego, rządzonego wedle woli jego obywateli?.” Przed każdym radnym położył zdjęcie górniczego kasku przestrzelonego pociskiem.
Na tej samej sesji Rady Miejskiej pospiesznie zmieniono regulamin nadawania tytułu Honorowego Obywatela Miasta. Różnica polegała na zaakcentowaniu pojęcia "osoba fizyczna", niezbyt ostro wyartykułowanego w regulaminie dotąd obowiązującym. W myśl tej interpretacji, osoba fizyczna, to osoba żyjąca. A Janek od wielu lat już nie żył, więc tytuł mu się nie należał. Pod projektem, który faktycznie uniemożliwiał nadanie tytułu, podpisał się prezydent Mirosław Mikietyński.
- Nie żyje, więc co najwyżej można mu nadać tytuł honorowego nieboszczyka Koszalina - kpił radny SLD Henryk Sobolewski, prezydent Koszalina poprzedniej kadencji.
.Obecna na sali matka Janina Stawisińska, rozpłakała się. - Cóż takiego wam zrobiliśmy, że tak nas upokarzacie? - rzuciła w kierunku koszalińskich władz, po czym wyszła z sali.
Zainteresowanym dalszym ciągiem polecam, ( powyżej urywki z tekstu z linku)

13.  Wbrew wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego CBA zbiera bez kontroli dane o chorobach, przekonaniach politycznych i religijnych oraz preferencjach seksualnych obywateli. Po usunięciu Mariusza Kamińskiego CBA nie ogranica się w swych działaniach tylko do korupcji. Teraz ścigać wszystkich i wszystkie rodzaje przestępstw. Czy może zostać wolne od nacisków polityków? Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2009 r., zobowiązał ustawodawcę do doprecyzowania definicji korupcji. Stwierdzał też, że gromadzenie wrażliwych danych zbędnych do prowadzenia śledztwa jest sprzeczne z konstytucją. TK nakazał korektę tych rozwiązań w nowej ustawie. Ta jednak nie tylko nie usuwa błędów, ale jeszcze bardziej zwiększa pole do nadużyć.

14.   “…Państwo nie tylko okrada emerytów, ale szpieguje obywateli, co jest możliwe dzięki technice, przy której III Rzesza to prawdziwa  oaza  demokracji. Ulubiona zabawka Polaków, telefon komórkowy, służy do nadzorowania na co dzień milionów Polaków. Oficjalnie tak zwane organa (ABW) w 2010 roku, zatemw okresie istnienia przyjaznego państwa, sięgały milion trzysta tysięcy razy po dane właścicieli komórek. Jeszcze częściej robiła to policja – 2 miliony razy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz