Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola apelacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola apelacyjna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2012

Dokąd zmierza prokuratura jutra ?


Reformy Gowina” i stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest dzisiaj tematem codziennym nie tylko w mediach drugiego i trzeciego obiegu, ale również w mediach main stream.

Przy okazji tych dyskusji część lobby pro-prokuratorskiego natychmiast wykorzystało sytuację do promowania po raz kolejny konstytucjonalizacji prokuratury. Nie sposob nie zauważyć niepokojących aspektów w tej dyskusji.

W kontekście tych dyskusji, trzeba najpierw przypomnieć jasno i wyrażnie, jakie zadania ma do wypełnienia prokuratura w demokratycznym państwie prawa.

Prokuratura, podobnie jak policja, CBA, ABW i inne tego rodzaju służby wszędzie w relatywnie normalnym świecie są powołane do ścigania przestępstw i utrzymania porządku i bezpieczeństwa.  Są to organy operatywne w ramach władzy wykonawczej. Nie jest prokuratura żadną władzą, jak władza sądownicza i wyposażenie prokuratury w atrybut niezależności, byl największym błedem. Umocowanie w Konstytucji jest pomysłem zwyczajnie  poronionym, co więcej niebezpiecznym. Wystarczy, że mamy sędziów totalnie bezkarnych!


Podnosząc podobne argumenty można zażadać “niezależności” zagwarantowanej zapisem konstytucyjnym dla policji, CBA czy innych służb, a jakoś nikomu to do głowy nie przychodzi.  Ba samo takie żądanie uważane byłoby za absurd.

Dlaczego akurat “konstytucyjność” prokuratury nie jest przez wielu nie tylko zaintereowanych. ale i autorytetów prawniczych absurdem?

Za umocowaniem  konstytucyjnym opawiadają się prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni.

Niektóre opinie w tej materii mocno trącą sentymentami minionej epoki. Wszak art. 64 Konstytucji z dnia 22 lipca 1952 r. mocował prokuraturę, podczas zmiany w ustawie z grudnia 1989 r. pozostawiono tę regulację. W Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r. ustawodawca uznał, iż prokuratura nie wymaga umocowania konstytucyjnego. Podobnie prokurator nie miał umocowania konstytucyjnego w okresie przedwojennym.

Wbrew podnoszonym przez zwolenników rozdzielenia ministerstwa sprawiedliwości i prokuratury generalnej i konstytucjonalizacji prokuratury argumentom, iż taki system jest normalką  w krajach Europy, wbrew twierdzeniom tych zwolenników. Jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach,o których zwolennicy skromnnie nie wspominają.

Po pierwsze „niezależność prokuratury i umocowanie konstytucyjne“ jakie się marzy naszym super-śledczym jest szatańskim pomysłem sowietów i takie wprowadzono po wojnie we wszystkich krajach bloku sowieckiego. Oczywiście to umocowanie konstytucyjne nie miało żadnego praktycznego znaczenia dla prokuratorów.

Sytuacja zmienila się po upadku CCCP i w nowej sytuacji ustrojowej, takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania. I to właśnie w krajach bloku post-sowieckiego takie rozwiązanie utrzymano do dzisiaj. Polska porzuciła sowieckie rozwiązania, by ironicznie i tragicznie powrócić do nich w kwietniu 2010r. Na szczęście nie wprowadzono żadnych zapisów regulacyjnych dotyczących prokuratury do Konstytucji, które trzeba dodac zostało utrzymane we wszystkich konstytucjach krajów byłego bloku sowieckiego.

 Mamy więc „niezalezną“ prokuraturę, teraz jest walka to umocowanie konstytucyjne tej niezależności. Wiadomo, że ustawę zwykłą jest dużo łatwiej zmienić niż Konstytucję.

Co do krajów Europy zachodniej tj. Holandii, Hiszpanii, Belgii, Szwecji, Portugalii oraz Grecji gdzie istnieją regulacje konstytucyjne dot prokuratur, a nasze autorytety tak ochoczo podają je jako przykład – to trzeba wyjaśnić, iż dotyczą one uregulowania powoływania szefa prokuratury generalnej. We wszystkich tych krajach prokurator generalny jest odpowiedzialny za swoje działania w większym lub mniejszym stopniu przed władzą wykonawczą.
Konstytucja Francji i Niemiec nie reguluje pozycji PG i podlegają oni ministrowi sprawiedliwości.

Dodam, iż przed II WŚ tylko we Włoszech i w Hiszpani, no i oczywiście u dziadka Stalina prokuratura pozostawała poza władzą wykonawczą. Fakt ten potwierdza powyższe tezy, iż po taki wariant sięgano tylko w systemach totalitarnych czy autorytarnych. Czy to nie świadczy, że taką drogą podąża dzisiejsza Polska?

Wiesław Czerwiński w artykule “Mit leninowskiej koncepcji prokuratury”, dowodzi, ze prokuratura „leninowska“ niczym się nie różni od dzisiejszej.  Z samą tezą autora nie można się nie zgodzić, choć argumenty na poparcie tej tezy mam diametralnie różne od użytych przez autora.
Autor twierdzi, iż żeby było jak za starych dobrych czasów, trzeba ukonstytucjonalizować prokuratury, a to wzmocni ich pozycję ustrojową(?) Twierdzi również, iż prokuratura jak za czasów PRL-u powinninna powrócić do “prokuratorskich kontroli przestrzegania prawa”, które działały zapobiegawczo, albowiem “…zawsze istniało niebezpieczeństwo zbadania określonej kategorii spraw przez prokuratora i tym samym ujawnienia nieprawidłowości…”
Szczytem bezczelności czy czarnego humoru Czerwińskiego jest twierdzenie, iż brak umocowania konstytucyjnego prokuratury jest oburzające, bo przecież to prokurator reaguje zawsze na naruszenie praw, które godzą najbardziej dotkliwie i bezpośrednio w dobra obywateli, urzeczywistniając wielkie idee sprawiedliwości i zasady demokratycznego państwa prawa.
Krzysztof Parulski wygłosił 9.10.2007 r. na WPiA Uniwersytetu Warszawskiego referat “Prokuratura jutra”. Referat ten świadczy o tym jak dalej wśród srodowiska prokuratorów ( także niestety i reszty środowisk prawniczych) żywe są idee sowieckiego zamordyzmu. Co jeszcze bardziej niepokojące, w nowej rzeczywistpości, nawet tak ułomnej jak polska wersja demokracji, zamordyzm ten jest maskowany dążeniem do ...ironicznie demokracji. Przy czym nie można nie zauważyć megalomani i urojeń wielkościowych prokuratorøw.
Przytoczę najbardziej ewidentne z referatu b.szefa PW.
Prokurator Parulski twierdzi, że prokuratura jest segmentem władzy sądowniczej, a nie wykonawczej(sic !). A ten „faktyczny stan“ wystarczy  tylko „zalegalizować“. Gotowa recepta jak poniżej!
Ø   “…Wydaje się, że wystarczające byłoby dodanie do Prawa o ustroju sądów powszechnych grupy przepisów (dział, część, itp.) regulujących status prokuratury i jej podstawowe zadania, natomiast pozostałe kwestie np. dotyczące obowiązków i uprawnień prokuratora, gwarancji socjalnych, odpowiedzialności dyscyplinarnej, byłyby uregulowane wspólnie dla sędziów i prokuratorów…”
Ø   Należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej.
Ø   “…Na stanowisko prokuratora, wszyscy prokuratorzy winni być powoływani (i odwoływani) przez Prezydenta R.P…”
Ø   „..Wysokość zarobków prokuratora musi zbliżać się do standardów unijnych…”
Ø   “…Powiązanie funkcjonalne prokuratury i sądownictwa, przy uzyskaniu pełnej niezależności od władzy wykonawczej, jest niezbędnym warunkiem sprawnego działania prokuratury w zakresie powierzonych jej zadań…”
Prokurator Parulski proponował również stworzenie nowej funkcji – niezawisłego prokuratora, który odciążalby prokuraturę od prowadzenia spraw o „zabarwieniu politycznym“ i miałby uprawnienia do „..ścigania i oskarżania przed Trybunałem Stanu: prezydenta R.P., prezesa Rady Ministrów, członków Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, osób którym prezes Rady Ministrów powierzył kierowanie ministerstwem oraz posłów i senatorów…Niezawisły Prokurator powoływany byłby z grona prokuratorów przez Sejm na wniosek Prezydenta na 7 letnią kadencję…”
I czy nie jest prawdą, że niektórym władza źle robi na głowę?

Dlaczego prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni nie zajmą się codziennym razacym lamaniem prawa w stosunku do jednostek przez prokuratury? Dlaczego prokuratorzy są kompletnie bezkarni? I kto w Polsce ponosi odpowiedzialność za działania prokuratury, po 1.04.2010r.? Czyli za stan bezpieczeństwa w państwie, za zwalczanie przestępczości, ale też za krzywdy tysięcy poszkodowanych bezprawnymi działaniami prokuratur. Czy prokurator Seremet ? 

Czasami zdarza się głos rozsądku “…Zasady działania prokuratury sprawiają, że wysoce wątpliwym i wielce ryzykownym jest powierzenie prokuratorowi w postępowaniu przygotowawczym roli gwaranta praworządności tego etapu postępowania karnego. Stąd, konieczność poszerzenia i wzmocnienia roli sądu w postępowaniu przygotowawczym dla ochrony wolności i praw obywatelskich…” Prof. nadzw. dr hab. Jerzy Skorupka, 7.03.2010
Prokurator Parulski uważa, iż „..należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej…”

Nie bardzo rozumiem co miał na myśli były szef PW. Myślę, że chciał nam robić dobrze, jak wszyscy prokuratorzy – ale nie mógł, bo nie mial umocowania konstytucyjnego.
Jak widać - nowomowa - język obowiązujący w totalitarnym państwie opisanym przez George’a Orwella w powieści „Rok 1984”; czyli wypowiedzi, które posługując się stałym zestawem typowych dla siebie określeń, podporządkowują je ideologii, zubażają język bądź fałszują rzeczywistość – niestety nie poszła do lamsa.

We wszystkich wypowiedziach domagających się konstytucjonalizacji prokuratury, przewija się jeszcze jeden argument. Wzrost przestępczości, z którym nie poradzą sobie przepracowani  prokuratury bez tej konstytucjonalizacji, bo władza wykonawcza strasznie przeszkadza. Co więcej:
“…Prokuratura przeżywa trudny okres. Dostrzegalna jest jej marginalizacja i osłabienie autorytetu. Równocześnie sukcesywnie przybywa obowiązków w następstwie wzrastającej przestępczości oraz poszerzania obszarów działania prokuratury. To wymusza podjęcie zmian w prokuraturze, bowiem nie ma w państwie prawnym innego organu, który byłby w stanie zapewnić ochronę konstytucyjnego porządku prawnego…” (K.Parulski – Prokuratura jutra)


Jak nasi biedni prokuratorzy wypadają w porownaniu z kolegami winnych krajach? W 2006 r. współczynnik prokuratorów na 100 tys. mieszkańców wynosił:
Polska   15,6
Węgry   17,3
Bułgaria  20,3
Rosja     20,6
Ukraina  21
Czechy    11,7
Szwecji   9,7
Słowenia 9,0
Niemcy    6,2
Grecji      4,7
Hiszpanii  4,5,
Włochy   3,8
Austria    2,6
Irlandia   2,4

(Atlasu przestępczości 4, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2009).

Jeżeli ktoś naiwnie myśli, że mamy tak dużo super-śledczych, bo przestępczość (trzeba dodać - ta którą się zajmują) rosnie popatrzmy na obciążenie sprawami:
Na jednego prokuratora rocznie przypada:

Polska          300
Francja       3200
Austria        2750
Włochy         1400

(A.Siemaszko, B.Gruszczyńska, R.Kulma, M.Marczewski, Wymiar sprawiedliwości w Europie. Polska na tle wybranych krajów, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2006).

Zwolennicy “sowieckiego” modelu prokuratury twierdzą, że jedynym i najlepszym sposobem kontrolowania poczynań prokuratury jest procesowa kontrola sądowa.

Polemika z tym twierdzeniem m. innymi w poniższych linkach.



niedziela, 27 maja 2012

Mity y hity III Władzy -cz. V - MEGA ŚCIEMA -NIEZAWISŁOŚĆ SĘDZIOWSKA


Pojęcie niezawisłości sędziowskiej jest chyba jednym z najbardziej, zmanipulowanych, niezrozumianych i obrośniętych mitami zasad gwarancji wymiaru sprawiedliwości. Wyjaśnijmy więc co to jest.

1 - Przede wszystkim! - niezawisłość sędziego nie jest ani prawem ani przywilejem sędziego, jak wmówiła nam Trzecia Władza i media!

2 - jest ona natomiast formalno-normatywną gwarancją wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to, iż sędziowie wymierzając sprawiedliwość są zawiśli tylko od Konstytucji i innych ustaw i od nikogo innego!

3 - a od sędziego wymaga się zachowania najwyższych standardów moralnych i etycznych, poczucia godności osobistej, honoru, dbałości o dobre imię tak swoje jak i władzy sądowniczej, „...sądząc bowiem postępki ludzkie należy mieć własne sumienie czyste, a ręce – niezawalane”. Powtarzając zaś za Witoldem Hausnerem, sędzia powinien „...odczuwać dotkliwie bolesność bezprawia”, co więcej „...nastawienie na sprawiedliwość nigdy nie może go opuszczać”.

4 - Konstytucja i inne ustawy gwarantują sędziemu, że jeżeli będzie spełniał swoje powinności i spełniał wymogi - jak w punktach 2 i 3 to włos z głowy mu nie spadnie.

Innymi słowy niezawisłość jest niezależnością sędziego w orzekaniu, co nie oznacza natomiast braku podporządkowania służbowego, a kontrola prawidłowości orzeczenia należy wyłącznie do sądu wyższej instancji i odbywała się w trybie określonym prawem.

Według Trybunału Konstytucyjnego na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:
  • bezstronność
  • niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
  • samodzielność sędziego wobec władz,
  • niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
  • wewnętrzna niezależność sędziego.

Od 1945r do przemian ustrojowych w 1989r. niezawisłość sędziego ani nie była zagwarantowana “na papierze”, ani nie istniała z oczywistych przyczyn w praktyce. Władza sądownicza już przy “okrągłym stole” zagwarantowała sobie powstanie Krajowej Rady Sądowniczej, która miała gwarantować niezawisłość sędziowską. Ta samorządowa instytucja miała oczyścić szeregi Trzeciej Władzy z wszelkich niecnot i zadbać o jakość władzy sądowniczej w państwie, a więc dbać o społeczny prestiż dla prawa i władzy sądowniczej. Tak społeczeństwo jak i ustawodawca naiwnie wierzyli, że w interesie samych sędziów, KRS będzie dbać o wysokie standardy tego zawodu, a więc również sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem obowiązków sędziowskich w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
Niebawem niestety okazało się, że KRS sprowadziła swą działalność do poziomu “towarzystwa wzajemnej adoracji” broniącego interesów korporacji. Pod hasłem właśnie niezawisłości i niezależności – oddano temu “związkowi zawodowemu” prawo do wszczynania postępowania dyscyplinarnego sędziów. De facto system dyscyplinowania “się” Trzeciej Władzy to fikcja. Polecam czytelnikom oficjalną stronę internetową KRS. W zakładce “działalność” nie ma nawet ujętej działalności dyscyplinarnej! A przecież w założeniach statutowych jest to jedna z fundamentalnych funkcji tej umocowanej konstytucyjnie instytucji. W imię niezdrowej i coraz bardziej korumpującej i kompromitującej solidarności, instytucja ta na każdą krytykę stanu sędziowskiego – czy to w sprawach fundamentalnych, czy w sprawach drobnych, czy też przede wszystkim w sprawach administrowania pracą sądów – reaguje “alergicznie” i traktuje je jako naruszenie niezawisłości sędziowskiej i niezależności władzy sądowniczej.
Nic dziwnego, iż przeciętnemu Polakowi niezawisłość sędziowska kojarzy się od lat z ciągłymi doniesieniami medialnymi o zagrożeniu tejże. LARUM – nasza NIEZAWISŁOŚĆ zagrożona - wołają sędziowie od ponad 20 lat, a Krajowa Rada Sądownictwa non stop składa, lub grozi złożeniem następnej skargi konstytucyjnej, ponieważ ta czy inna regulacja prawna ma być zamachem na tę niezawisłość. Czasami wydaje się, iż jest to jedyna funkcja tego organu, a stan sędziowski żyje w stanie permanentnego zagrożenia. Tymczasem jest władzą absolutną, nad którą nikt nie ma kontroli, a do tego roszczeniową i pieniacką.
Ciekawostka - Już w starożytności rozpoznawano niebezpieczeństwa, jakie niesie ukonstytuowanie się korporacji zawodowej. Cesarz Rzymski Trajan w korespondencji z namiestnikiem Bitynii Pliniuszem Młodszym na pytanie tegoż – „ Nikodemię zniszczył ogromny pożar. Czy wolno mi powołać ugrupowanie złożone ze 150 strażaków?, - odpowiedział - „ Nie. Każda korporacja, bez względu na nazwę, z pewnością przerodzi się z czasem w ugrupowanie polityczne.”
Trzecia Władza w naszym kraju to około 11 tysięczna grupa pacjentów z urojeniami paranoicznymi i amnezją selektywną.
Urojenia paranoiczne z psychopatologicznego punktu widzenia charakteryzują się osądami, które są możliwe do zaistnienia, a w wyrażanych urojeniowo treściach występuje spójność. W przypadku stanu sędziowskiego te urojenia paranoiczne to między innymi wykreowany mit zagrożenia właśnie niezawisłości sędziowskiej. Sędziowie sami pozbawiając społeczeństwo gwarancji niezawisłości, jak złodziej odwracający od siebie uwagę wołają - „łapać złodzieja”.
Już nie aberracją a patologią jest fakt, iż ci sami sędziowie, którzy na sali sądowej arogancko, arbitralnie i dowolnie olewają Konstytucję i przepisy procesowe, uderzają w wysokie tony i powołują się na tę Konstytucję tylko wtedy, kiedy uważają, iż ich interesy są zagrożone. I to jest właśnie przejaw tej drugiej przypadłości - amnezji selektywnej.
Wykreowany mit zagrożenia niezawisłości sędziowskiej przez władzę wykonawczą i ustawodawczą wykorzystuje cynicznie niewiedzę społeczeństwa i wmawia społeczeństwu, iż niezależne administracyjnie czy też niezależne politycznie sądy ( niezależność sądownictwa) jest tożsama z niezawisłością czy niezależnością sędziego.
„Manipulacja czyni pamięć wybiórczą i stwarza tym samym pewną formę zapomnienia, zapatrzenia we własne cierpienie a niepomną na cierpienie innych, nieustannie gotową do wskazywania winnych a niezdolną do najmniejszej samokrytyki. Odepchnięcie przeszłości niewygodnej w imię poprawy obrazu własnego czy wspólnoty, może przerodzić się w obsesję." Paul Ricour Pamięć, historia, zapomnienie.
Nagłaśnianiu i eksponowaniu „cierpień sędziów i wskazywania winnych” służą nie tylko dyżurni eksperci i media, ale też tzw. konferencje naukowe jakie organizuje stan sędziowski. Ostatnio 21 lutego 2012 roku w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa odbyła się konferencja „Niezależność sądów i niezawisłość sędziów gwarancją praworządności i praw człowieka”.

O pozbawianiu społeczeństwa gwarancji praworządności i nagminnym łamaniu praw człowieka przez stan sędziowski nie było ani słówka. Mówcy skarżyli się na niedopuszczalną ich zdaniem zależność sądów od ministerstwa sprawiedliwości. Nie można dopuścić do dyktatu władzy wykonawczej – mówił prof. Bałaban. Przewodniczący KRS sędzia Antoni Górski powiedział: “...Konferencja nasza jest próbą zwrócenia uwagi na niewłaściwe traktowanie sędziów. Po wtóre – jest próbą skorygowania tego spojrzenia. Stopień dojrzałości demokracji mierzy się także szacunkiem pozostałych władz do władzy sądowniczej".

Te parę zdań jest klasycznym przykładem jak zgrabnie żonglując rzeczywistością i popuszczając wodzy fantazji, sędzia Górski kreuje fantastyczną alternatywną rzeczywistość. Nie można dyskutować tylko o kwestiach często wydumanej moim zdaniem zależności sądownictwa od władzy ustawodawczej i wykonawczej w zakresie tworzenia prawa, finansowania ( w tym ustalania wynagrodzeń ), administrowania sądami czy mianowania sędziów, przy całkowitym pominięciu bezspornego faktu, iż sędzia nie jest zawisły od nikogo w przestrzeganiu prawa. Nie można też sędziego, który jest nieusuwalny dożywotnio i ma immunitet zmusić do nieprzyzwoitości, tchórzostwa, oportunizmu, łgania, braku empatii, korupcji, zeszmacenia etc, a to są elementy zawisłości sędziego. A przecież to jest codzienność na sali sądowej, o której Trzecia Władza milczy. Na szacunek trzeba ciężko pracować. A stopień dojrzałości demokracji mierzy się przede wszystkim „jakością” właśnie władzy sądowniczej.

Nie tylko stabilne, spójne i „dobre” prawo, ale przede wszystkim skuteczne prawo czyli przestrzegane prawo i „ręce niezawalane” sędziów stanowi rękojmię niezawisłości sędziowskiej, a w konsekwencji urzeczywistnienia demokratycznego państwa prawa.

Dlatego kwestia, jak zabezpieczyć system władzy sądowniczej przed patologiami jest w Polsce nierozwiązywalna. Jakiekolwiek próby stworzenia takich zabezpieczeń, spotyka się z protestami sędziów, oczywiście pod hasłem...a jakże zamachu na niezawisłość. Obecnie trwa walka o wprowadzony przez ustawodawcę system okresowych ocen pracy sędziów. Abstrahując od wątpliwej skuteczności takiego rozwiązania w uzdrawianiu patologii Trzeciej Władzy, nie jest i nie może być to rozwiązanie wynaturzeniem grożącym sędziowskiej niezawisłości, jak wykazują dobitnie rozważania w powyższej części tego tekstu.

Również próby zmian w modelu administracyjnym sądownictwa spotykają się z ostrą krytyką Trzeciej Władzy, też pod hasłem zamachu na niezawisłość sędziowska. A trzeba pamiętać, iż nie wszystkie czynności wykonywane w sądach mają charakter wymiaru sprawiedliwości – jak na przykład zarządzanie tzw. administracyjnym zapleczem sądu – i jest oczywistym i logicznym jest, iż czynności w tej sferze nie kolidują i nie naruszają niezawisłości sędziowskiej. System oddzielenia zarządzania od sfery „kierowania” pracą sędziów funkcjonuje w wielu krajach europejskich i jest zgodny z postulowaną przez Radę Europy tendencją do odchodzenia od tradycyjnego modelu zarządzania wymiarem sprawiedliwości w kierunku modelu menedżerskiego.
Suma summarum to nie działania władzy wykonawczej (np. Ministerstwo Sprawiedliwości) jest największym i jedynym zagrożeniem niezawisłości sędziowskiej.
Największym zagrożeniem dla tej niezawisłości są sami sędziowie.
CDN

sobota, 24 marca 2012

MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY - PRAWO DO SĄDU




►►► Mit drugi: mamy Konstytucję i Kodeksy i w nich są zawarte gwarancje uczciwego i rzetelnego procesu, które sa przestrzegane przez funkcjonariuszy i urzędników wymiaru sprawiedliwości.
  
Każdy, kto miał spotkanie trzeciego stopnia z polskim wymiarem sprawiedliwości zna dzialanie tego mitu z autopsji.
Ileż to razy opowiadanie o bezprawiu organów ścigania, czy sądów spotyka się z jawnym i mniej jawnym sceptyzmem słuchaczy, czy tym wyśwechtanym i nadużywanym bezmyślnie frazesem “ w więzieniach wszyscy są niewinni”, albo jak z klasycznej odpowiedzi na skargi i zażalenia do różnych organów wymiaru sprawiedliwości – “te  zarzuty wynikają z subiektywnego odczucia skarżacych”.  Spotkałam się i z takimi – “no nie wygłupiaj się, w końcu jesteśmy w Europie a nie w Korei i mamy XXI wiek”

Rzeczywiście mamy XXI wiek i nominalnie i geograficznie jesteśmy w Europie, co niestety niczego nie załatwia. Okazuje się, że ani położenie geograficzne ani “przynależnosć do cywilizacji europejskiej” ani przynależnosc do struktur UE, ani też sygnowane przez Polskę Konwencje i Traktaty nie zmieniają nabytych przez 44 lata PRL-u “zwyczajów” w wymiarze sprawiedliwości.

Surrealizm Trzeciej Władzy w Polsce, w skrócie STW – definicja:

innaczej nadrealizm, doktryna prawna mająca swoje źródło w modelu działania i orzecznictwie sądownictwa wojskowego z późnych lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i szkole Duracza. Stosowany do dnia dzisiejszego prokuraturach i w sądownictwie wszystkich instancji w Polsce. Doktryna ta uniezależnia wyobraźnię od wszelkich form logicznego myślenia, poszanowania i przestrzegania prawa, dopuszcza też porzucenie wszelkich norm etycznych, a zwolennicy tej doktryny opierają wszelkie decyzje, orzeczenia i postanowienia, uchwały i wyroki na skojarzeniach płynących z podświadomości i marzeń sennych, wyrażających się w nienaturalnym zestawieniach i kombinacjach. Sztandarowe osiągnięcia STW to uzasadnienia wyroków, fascynujące zestawienia sofistyki, kazuistyki, retoryki, niedopowiedzeń, gry słów i nieposzanowania prawa. Wybitni przedstawiciele używają też fantastycznie spreparowanych fałszywych dowodów.
 ( za Słownikiem wyrazów obcych )

Przyjrzyjmy się jak wygląda rzeczywistość. Czy gwarancje konstytucyjne i przepisy prawa sa stosowane, jak nam wmawia propaganda massmediów, czy też Surrealizm Trzeciej Wladzy i totalne bezprawie ? 

Zacznę od krótkiego przypomnienia zasad rzetelnego procesu karnego.

Zasady zagwarantowane zapisami konstytucyjnymi, inaczej zasady ustrojowo – organizacyjne to:

1.   zasada prawa do sądu
2.   zasada udziału czynnika społecznego w procesie karnym
3.   zasada niezawisłości sędziowskiej
4.   zasada kolegialności sądu
5.   zasada bezstronności

Zasady procesowe – zagwarantowane przepisami Kodeksu postępowania Karnego i innymi ustawami

Wszczęcie procesu karnego:
 
6.   zasada oficjalności (ścigania z urzędu)
7.   zasada legalizmu
8.   zasada skargowości

Postępowanie dowodowe

9.    zasada prawdy
10.                zasada bezpośredniości
11.                 zasada koncentracji materiału dowodowego
12.                 zasada swobodnej oceny dowodów

Forma i sposób prowadzenia postępowania

13.                zasada kontradyktaryjności
14.                 zasada jawności
15.                 zasada rzetelnego procesu
16.                zasada ustności

Prawo do obrony

17.                zasada kontroli
18.                zasada domniemania niewinności oskarżonego

Oraz wynikająca z art. 30 Konstytucji


19.                zasada humanitaryzmu


Wszystkie (poza nielicznymi, acz istotnymi wyjątkami, o których poniżej) powyższe zasady procesu karnego spełniają kryteria obowiązujące w “cywilizowanych” krajach, jak również sa zgodne z wymogami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i innych traktatów międzynarodowych, ktorych Polska jest sygnatariuszem.

Tak więc głównym grzechem polskiego wymiaru sprawiedliwości generalnie jest zwykłe, ordynarne bezprawie – czyli lekceważenie, a często oburzające i rażące lamanie przepisów prawa. W dalszej części tego tekstu zajmę się przedstawieniem konkretnych przykładów nieprzestrzegania powyższych zasad.

1.

Zasada dostępu do sądu

jest zagwarantowana w Konstytucji - art. 45 ust. 1 – „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”, a także w art. 77 ust 2 Ustawy o sądach powszechnych „Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw, otwierając drogę sądową każdej jednostce w razie naruszenia jej wolności i praw”.

Innymi słowy oznacza to z jednej strony prawo obywatela do samego  fizycznego - dostępu do sądu, a z drugiej strony wymaga, aby sąd ten byl ustanowiony przez ustawę i był też właściwy, niezależny i bezstronny.

Tymczasem wbrew gwarancjom konstytucyjnym - przez 12 lat od wprowadzenia Konstytucji w 1997r. prawa tego pozbawiano miliony obywateli RP, ktørych sprawy sądowe rozpatrzyli asesorzy sądowi, a nie właściwy sąd.

Wreszcie w dniu 27 października 2007 Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, w którym Eureka! TK  stwierdził, że ASESOR rzeczywiście jest uczniem, a nie sędzią i zgodnie z konstytucją RP nie może wydawać wyroków w imieniu RP.  

Dziwi i oburza ta niemająca precedensu praktyka, którą spokojnie uprawiano  przez tyle lat pozbawiając obywateli jednego z podstawowych praw w cywilizowanym państwie. Co więcej ta praktyka nie “zaniepokoiła” przez te 10 lat rzeszy “zawodowych strażników” praw obywateli, oczywiście ironicznie opłaconych przez tychże obywateli, jak np.  - 10 ministrów sprawiedliwości. 3 konstytucyjnych strażników naszych praw obywatelskich, zwanych górnolotnie rzecznikiem, czy setek posłów, senatorów i innych decydentów. Artykuł Konstytucji brzmiał dokładnie tak samo i gwarantował to samo w 1997 jak i 2007.

Orzeczeniem tym TK stwierdził jasno i wyraźnie, iż przez lata miliony orzeczeń i postanowień tych „czeladników” sędziego, wydanych w imieniu Rzeczpospolitej są tyle warte, co papier, na którym je spisano, ale jednocześnie ten sam TK uznał, że dotychczasowe wyroki wydane przez nieuprawnionych do tego asesorów są prawomocne i niezaskarżalne.  Co więcej przez następne 18 miesięcy to horrendalne bezprawie będzie OK i asesorzy mogą dalej orzekać!!!, bo przecież “system wymiaru sprawiedliwości” musi mieć odpowiedni czas na wprowadzenie tych “rewolucyjnych zmian”

Czyli innymi słowy Trybunał Konstytucyjny swoim kuriozalnym orzeczeniem, zaaprobował kontynuację konstytucyjnego bezprawia do kwietnia 2009 roku i pocieszył obywateli, że od kwietnia 2009 wszystko będzie cacy, bo przecież konstytucyjne prawo do właściwego sądu po 12 latach od ustanowienia Konstytucji zacznie działać ! W końcu TK mogło też uznać, że orzekanie przez czeladników sędziowskich jest OK i zgodne z Konstytucją!

Czy na bezrybiu i rak ryba(?) czyli summum ius, summa iniura !

I chociaż wyrok TK gwarantuje prawomocność orzeczeń czeladników sędziowskich do kwietnia 2009 roku, jeden bezczelnie uparty obywatel RP z takim właśnie orzeczeniem czeladnika  – prawomocnym i niepodważalnym - poskarżył się do Strasburga o złamanie jego podstawowego prawa do właściwego, ustanowionego ustawą sądu. Nie tylko miał szczęście w strasburskiej loterii i jego sprawę przyjęto do rozpatrzenia, to na dodatek ETPC zgodziło się z tezami jego skargi i wygrał. ETPC orzekł, iż pomimo powyższego wyroku TK, zgodnie z zapisami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, która obliguje Polskę do jej przestrzegania, a także konsekwentną w takich kwestiach  linią orzeczniczą Trybunału w Strasburgu – jego podstawowe prawo do własciwego, ustanowionego ustawą sądu zostało pogwałcone. No i podatnicy znowu otworzyli portfel.

Obecnie, kiedy już uporano się z kwestią asesorów, sprawa dostępu do sądu dalej nie wygląda różowo. Dalej dostępu do sądu właściwego i ustanowionego ustawą pozbawiane jest dziesiątki tysięcy ludzi. np przez nieprawidłowe delegacje sędziów do rozpatrywania spraw w innych niż macierzysty sądach.
Osoba powołana przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego jest  uprawniona do orzekania wyłącznie  w sądzie wskazanym  w akcie powołania. Prezydent RP wyznacza w akcie powołania siedzibę sędziego, a tym samym terytorium, na którym powołany sędzia będzie sprawował władzę sądowniczą. Wyjątki od tej zasady unormowane są w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowy charakter przepisów normujących delegowanie sędziego w tej ustawie, determinuje ich ścisłą interpretację.
Sąd Najwyższy w Uchwale z dnia 19 lutwgo 2003r. sygn. I KPZ 51/02 stwierdził, iż „...wymogi, które musi spełniać zarządzenie o delegowaniu sędziego, określone przez przepis art. 77 & 8 u.s.p., to: podmiot uprawniony do delegowania, wskazanie sądu oraz czasu delegowania...”, przy czym – „czas nie dłuższy niż miesiąc” oznacza „...od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy, albo na oznaczone – także pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu...Nieprawidłowe jest natomiast delegowanie sędziego jedynie do orzekania w konkretnej sprawie rozpoznawanej w innym sądzie, jeżeli tylko tak określony jest czas delegowania, gdyż nie pozwala to na jednoznaczne ustalenie wyznaczonego czasu, w jakim sędzia ma pełnić obowiązki w innym sądzie...” Również patrz wyrok SN z 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07
Zgodnie z przepisami procesowymi wadliwa delegacja sędziego  jest bezwzględną przyczyną odwoławczą, czyli wyrok wydany przez wadliwe obsadzony sąd musi być uchylony, a sprawa oddana do ponownego rozpatrzenia.  Ponadto podczas kontroli apelacyjnej sad apelacyjny jest zobligowany do sprawdzenia, czy w sprawie nie ma bezwzględnych przyczyn odwoławczych.
To teoria, w praktyce niezwykle rzadko się zdarza, aby sąd apelacyjny z urzędu sprawdził istnienie ewentualnych bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Również Sąd Najwyższy niezwykle rzadko z własnej inicjatywy – czyli z urzedu – sprawdza ewentualność zaistnienia w sprawie bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Co więcej nawet wtedy,  gdy  w kasacji wskazane są takowe, Sąd Najwyższy pomimo podjęcia kilku uchwał (jedna powyżej) i wielu orzeczeń uchylających wyroki wydane z udziałem sędziego nieprawidłowo delegowanego, orzeka często w analogicznych sytuacjach całkowicie odmiennie i twierdzi, iż nie doszukał się żadnych uchybień w delegacji sędziego.
Sędziowie Sądu Najwyższego mają zawsze na podorędziu „wytłumaczenie“ na te zwroty o 180 stopni w swoim orzecznicznictwie i zwie się to doktryną, a także zależnie od potrzeby mogą się powołać na odpowiednią „linię orzeczniczą‘ – przecież dysponują dwiema takimi – za i przeciw  - uznaniu uchybień w delegowaniu sędziów.
Zważywszy, iż orzeczenia SN są praktycznie ostateczne, takie orzekanie oparte na widzimisie skladu sędziowskiego, a nie na podstawie prawa procesowego i konsekwentnej, rzetelnej i logicznej linii orzeczniczej, świadczy o żenującym poziomie moralnym i etycznym wielu sędziów tego sądu, który dla tysięcy skazanych jest sądem „ostatniej nadziei“. Jest to nie tylko rażacym i oburzającym bezprawiem, ale ma  też tragicznie negatywny wpływ na życie apelujących i ich rodzin.
Poza ludzkimi krzywdami i tragediami jakie pociągają za soba te  zbrodnie sądowe, koszty społeczne,  są jeszcze tragiczniejsze. W badaniach publicznych oceny wymiaru sprawiedliwości od upadku komuny do dzisiaj, ogólna pozytywna ocena wymiaru sprawiedliwości nie przekracza progu 10% , a sa i takie badania, gdzie 1% - slownie jeden procent ankietowanych ocenił tę pracę jako dobrą ! Do tego dochodzą koszty wymierne w złotówkach – koszty procesów apelacyjnych, kasacyjnych i koszty związane z procesami prowadzonymi w Strasburgu. A nie sa to bagatelne sumy. Jeszcze większym obciążeniem skarbu państwa są wypłaty zasądzone przez ETPC w  przegranych  procesach przez Polskę.
Społeczna ocena sądu jako instytucji faktycznie niezawisłej wymaga wymierzania sprawiedliwości w sposób, który usuwa potencjalne zastrzeżenia uczestników postępowania co do właściwoci, bezstronności i niezawisłości sądu. Taki standard jest normą w cywilizowanych krajach i takie stanowisko potwierdza Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazując na wagę postrzegania sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez obywateli.  Ale ten koncept jest obcy polskiej Trzeciej Władzy.
Przykłady zmienności i chwiejności linii orzeczniczej SN wskazują wprost, iż ani „wyróżnianie się wiedzą prawniczą”, ani “ bycie najlepszymi z najlepszych“ nie są gwarantem rzeczywistego wymierzenia sprawiedliwości zgodnie z prawem, ani też nawet zwykłej przyzwoitości tegoż sądu, o etyce zawodowej już nawet nie wspomnę.

Ewidentnie dzisiejsze standardy rzetelnego procesu w polskim sądownictwie zmierzają dokładnie w odwrotnym kierunku, niż powszechne trendy chociażby w Europie. Orzecznictwo ETPC zmierza w kierunku roszerzania katalogu gwarancji procesowych.

Ewolucja jurysprudencji Trybunału w Strasburgu wskazuje, iz nie tylko sąd musi być właściwy, niezależny i bezstronny, ale musi być postrzegany przez wszystkich jako właściwy, niezależny i bezstronny.

Europejski Trybunał podniósł te wymaganie do rangi zasady i uważa je za konieczne i nieodzowne, aby nie osłabiać zaufania opinii publicznej, a w sprawach karnych i zaufania również oskarżonego - do władzy sądowniczej. Wynika to z fundamentalnej roli sądu w każdym demokratycznym społeczeństwie i państwie prawa.

„ Justice not only must be done, but must be seen to be done“
Rozmiary łamania konstytucyjnego prawa do właściwego sądu są praktycznie niemożliwe do ustalenia. Nikt też nie prowadzi badań tego tematu, brak jest prac magisterskich czy przewodów doktoranckich podejmujących takie problemy. W ostatnim 20 leciu wychowaliśmy nowe pokolenie prawników, którzy w  większości kontynuują „zwyczaje“ nauczycieli i wygodne „niedostrzeganie“ tych systemowych problemów.
W Polsce nie publikuje się wyroków sądów powszechnych, a nawet Sąd Najwyższy nie publikuje wszystkich swoich wyroków, nie mówiąc już o postanowieniach, które SN wydaje odrzucając kasacje, czy wnioski o wznowienie postępowania – a ktore to stanowią ponad 95% orzecznictwa SN. Ile postanowień o odrzuceniu kasacji czy wniosków o odrzucenie wznowienia postępowania dotyczy zarzutów o rozpatrzenie sprawy prze niewłasciwy sąd nie wiadomo. Niemniej musi to być zjawisko nagminne, jeżeli zajmuje się ta kwestią Helsińska Fundacja Praw Czlowieka i coraz częściej poruszają  te kwestię oficjalne media, jakże nieskore do krytyki władzy sądowniczej.
W listopadzie 2011r. w sprawie Richter v Polska  (Skarga nr 54809/07) dotyczącej braku ważnej delegacji sędziego,  Trybunał w Strasburgu uznał, iż  taki sąd rozpoznający sprawę może być traktowany jako, „sąd  nieustanowiony ustawą” , a więc nastąpiło naruszenie Artykułu 6 ust. 1 Konwencji przez Polskę.

Interesujący w tym wyroku jest fakt, jak krytycznie odniósł się Trybunał do orzeczenia SN w tej sprawie.
„..Trybunał zauważa także, iż zgodnie z właściwymi przepisami prawa krajowego nienależyty skład sądu jest jedną z przyczyn, które podlegają rozpoznaniu sądów odwoławczych, w tym również w kontekście postępowania kasacyjnego, niezależnie od faktu, czy wnoszący środek zaskarżenia uwzględnił taką podstawę prawną w jego treści. Ponadto, uchybienie to skutkowało powstaniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej.

Wobec powyższego, jako że kwestia składu sądu mogła mieć zasadniczy wpływ na wynik sprawy, Sąd Najwyższy powinien był uwzględnić tę kwestię w swoim postanowieniu. Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił kasację stosując typową formułę stosowaną zazwyczaj w kontekście kasacji w sprawach karnych dla celów oddalenia kasacji oczywiście bezzasadnych...”

Na zakończenie rozważań o dostepie do sądu podniósę jeszcze jeden aspekt - istnieje w polskiej rzczywistości prawnej procedura prawna pozbawiająca  dziesiatki tysiecy obywateli prawa do sądu. Jest to przyznanie prawa do wniesienia kasacji nadzwyczajnej tzw podmiotom specjalnym – Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Prokuratorowi Generalnemu.

Praktycznie wygląda to tak – iż delikwent mający prawomocne orzeczenie sądu – moze to być orzeczenie sądu I instancji ( od którego nie odwoływał się), może to być orzeczenie, ktore bylo podtrzymane przez sąd odwoławczy czy SN, a doszukal się/lub od orzeczenia sądu I instancji ma przekonnie, że orzeczenie zapadło przy rażacym naruszeniu prawa procesowego, ktore mogło miec wpłw na treść wyroku – ma prawo zwrócić się do RPO lub PG  o wystąpienie do SN z wnioskiem o kasację nadzwyczajną.

Prośba o wywiedzenie kasacji nadzwyczajnej, podnosząca często zarzuty  nowe - nierozpatrywane nigdy przez sady odwolawcze lub SN, sa oceniane pod względem ich zasadności przez wątpliwej reputacji instytucję RPO lub Prokuratora Generalnegp – przedstawiciela władzy wykonawczej.

Taki stan rzeczy jest naruszeniem podstawowych praw człowieka, prawa do rozpatrzenia jego sprawy przez niezalezny, niezawisły, bezstronny i ustanowiony ustawą sąd ( nawet jezeli te przymioty sądu w naszej rzeczywistości są często i za często tylko teoretyczne).

Jak dotąd nie znalazłam żadnego orzeczenia ETPC w tej kwestii dotyczącego sprawy obywatela polskiego. Ale wydaje się, iż jest to kwestia czasu. Podobne rozwiązania ( a jakże !) istniały powszechnie  w prawodawstwie wszystkich byłych demoludów no i oczywiście w ZSRR.  Takie kraje jak Rosja, Ukraina, Litwa, Bułgaria podobnie jak Polska - do dzisiaj uzalezniają wniesie kasacji nadzwyczajnej od decyzji Prokuratora Generalnego. Rosja, Ukraina czy Bułgaria przegrały w Strasburgu szereg spraw, w których obywatele zarzucali arbitralnosć i brak niezależności i bezstronności decyzjom PG i pozbawianie poprzez negatywną ocenę wniosku -  dostępu do własciwego, niezależnego, niezawisłego, bezstronnego i ustanowionego ustawą sądu, podstawowego prawa człowieka w panstwie prawnym.

Trybunał w Strasburgu jest szczególnie uczulony na kwestę rozdziału kompetencji poszczególnych gałęzi władzy i konsekwentnie od lat orzeka przeciwko podejmowaniu decyzji leżacych w kompetencji wladzy sądowniczej przez władzę wykonawczą. A Prokurator Generalny – jest to władza wykonawcza, a nie sądownicza.

CDN