Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łamanie prawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łamanie prawa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 czerwca 2012

MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY cz.VI - MEGA ŚCIEMA -NIEZAWISŁOŚĆ SĘDZIOWSKA -jeszcze troche


Waldemar Łysiak stwierdził, iż polskie sądy rzeczywiście osiągnęły już pełną niezawisłość, m.in. od sprawiedliwości, a nawet od elementarnej przyzwoitości. Są od nich niezawisłe stuprocentowo.

W części pierwszej traktującej o niezawisłości sędziów podałam elementy jakie według Trybunału Konstytucyjnego składają się na niezawisłość sędziego. A są to
  1. bezstronność
  2. niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
  3. samodzielność sędziego wobec władz,
  4. niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
  5. wewnętrzna niezależność sędziego.
Pierwszy warunek bezstronność - jest też definiowana jako oddzielna od niezawisłości zasada rzetelnego procesu i gwarantowana jest przepisami prawa polskiego i międzynarodowego. Artykuł 45 ustęp 1 Konstytucji, polski Kodeks Etyki Zawodowej Sędziów art. 10, art. 6 ust 1 Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, czy art. 5 Powszechnej Karty Sędziego, jak też przepisami proceduralnymi. Zasada ta wymaga, aby decyzja sędziów była podejmowana na podstawie obiektywnych kryteriów, a nie osobistych przekonań, uprzedzeń, preferencji lub w wyniku wpływu innych osób i za tym ma przemawiać również ukształtowanie składu sądu.
Sędzia musi być bezstronny nie tylko subiektywnie, czyli nie może być stronniczy lub uprzedzony do sprawy, ale również musi być bezstronny obiektywnie, a więc dawać gwarancje wystarczające do wykluczenia wszelkich usprawiedliwionych wątpliwości co do tej bezstronności.
Tak czy siak nie definicje, a praktyka nas interesuje. Wszystkie definicje i gwarancje stosowania i przestrzegania każdego prawa – konstytucje, kodeksy, karty, konwencje praw , ustawy etc. pozostają pustymi frazesami i deklaracjami, dopóki – dopóty nie będą realizowane. Niektórzy twierdzą, że najlepiej zredagowaną, najszerzej i najszczegółowiej chroniącą prawa obywatela konstytucją, była konstytucja ZSRR. Myślę, że ta anegdotyczna uwaga wystarczy za szerszy komentarz.
Podam kilka przykładów, najpierw z “ostatniej chwili”

1. Rewelacje dotyczące zwrotu w śledztwie w sprawie zabójstwa gen. Papały.
W najnowszej wersji prokuratury w Łodzi - „Patyk” świadek koronny namawiania przez „Słowika” i Boguckiego do zabójstwa gen. Papały - sam przypadkowo, podczas „rutynowej” kradzieży samochodu, wyręczył namawianych płatnych morderców. Zwyczajnie miał pecha – właścicielem kradzionego samochodu był właśnie generał Papała, no i nie pozwalał ukraść sobie samochodu. Patyk przygotowany na taką ewentualność miał za pazuchą pistolet do tego z tłumikiem. Czyli żadne tam porachunki mafijne, żadni płatni mordercy namawiani, podżegani i kuszeni dolarami, żadna konspiracja. Ot zwykła nieudana próba kradzieży samochodu, zakończona tragicznie dla właściciela.

W roku 2007, po niefortunnej próbie ekstradycji Mazura, jednego z  tych podejrzanych namawiających i podżegaczy, prokuratura w ramach rehabilitacji(?) część śledztwa dotyczącą namawiania do zabójstwa przez Boguckiego i Słowika została pomyślnie zakończyła i wyłączono ją do oddzielnego rozpatrywania przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Od dwóch lat trwa postępowanie sądowe przeciwko oskarżonym. W oskarżeniu prokuratura zarzuca, że Bogucki nakłaniał gangstera Zbigniewa G. do zabicia b. szefa policji, podczas gdy "Słowik" nakłaniał też do zabójstwa Papały, ale innego płatnego zabójcę Artura Zirajewskiego (który „zmarł” w areszcie). Oskarżenie opiera się między innymi na zeznaniach właśnie Zirajewskiego, a także gangstera A. Zielińskiego i świadka koronnego „Patyka”. Obszerne „wyciągi” z zeznań tych świadków znane są opinii publicznej, ponieważ były one dołączone do wniosku ekstradycyjnego w sprawie Mazura, któremu zarzucano również namawianie do zabójstwa Papały. Sędzia federalny Arlander Keys wyśmiał dowody z tych zeznań. Samo uzasadnienie tego sędziego jest fascynującym i porażającym dokumentem osłaniającym „jakość” pracy prokuratur w Polsce.

...Sąd ten przez 12,5 roku swojej pracy nigdy nie odrzucił żądania ekstradycji, nigdy nie był nawet blisko takiej decyzji. Ale Sąd nie jest gumową pieczątką dla żądań polskiego rządu... W naszym systemie sprawiedliwości, każda sprawa jest decydowana na podstawie dowodów. A w tej sprawie dowody zaprezentowane „trafiły daleko od dziesiątki” (dosł)

Z powodów niejasnych dla tego Sądu, Rzeczpospolita Polska żąda extradycji bazując na zeznaniach Artura Zirajskiego, znanego łotra (łajdaka) i kłamcy – pomawiającego p.Mazura, bez brania pod uwagę wszystkich innych zeznań świadków, którzy nie tylko nie pomawiają p.Mazura ale zaprzeczają temu co p.Zirajewski powiedział w zeznaniach podkreślonych przez rząd. Podczas gdy jest prawdą, że Sąd nie może rozważać zagadnień związanych z wiarygodnością świadków, które są podstawą żądania extradycji, ten zakaz, nie może wymagać od Sądu zaakceptowania bez pytania, zeznań pełnych kłamstw i rozbieżności, które czynia te zeznania kompletnie niewiarygodnymi. Gdyby tak było, sądowa funkcja w extradycji byłaby rzeczywiście sprowadzona do bezmyślnego przystawiania pieczątki przez Sąd .

Sąd wziął pod uwagę całą zaprezentowaną ewidencję...w końcowej analizie, dowody, które przedstawił p.Mazur nie były tym co „położyło” sprawę rządu a raczej dowody zaprezentowane przez rząd „przypieczętowały” jej los. Te dowody, które na pierwszy rzut oka wzglądały bardzo dobrze, po dokładnej analizie okazały się wewnętrznie niespójne, patentowanie niewiarygodne i to one same pozbawiły tę sprawę jakichkolwiek znamion prawdopodobieństwa...”

Trzeba więc zadać pytanie, czy sędziowie SO w Warszawie przeprowadzili wstępną kontrolę aktu oskarżenia Boguckiego i „Słowika”? Czy zgodnie z przepisami kpk, akt oskarżenia zawierał m.in. dokładny opis konkretnych zarzutów - jednoznaczny i nie budzący wątpliwości sędziów? A jeżeli tak, to jak wstępnie ocenili sędziowie wiarygodność zmieniających się jak kameleon zeznań chociażby Zielińskiego, czy Zirajewskiego? Jeżeli wstępna kontrola miała miejsce i sędziowie uznali, iż akt oskarżenia spełnia powyższe wymogi, a zeznania świadków są wiarygodne i potwierdzają tezy oskarżenia, to niemożliwym jest aby w trakcie przeprowadzania postępowania dowodowego trwającego dwa lata sędziowie nie doszli do wniosków podobnych jak sędzia w Chicago?
Czy zatem sędziowie ci są niezawiśli i bezstronni?

Sędzia Arlander Keys nie ugiął się ani pod naciskiem Prokuratora Generalnego USA (który poparł wniosek) ani nie ugiął się przed Sekretarzem Stanu Condoleezzą Rice, która również poparła ten wniosek. Przypomniał wszystkim „...W naszym systemie sprawiedliwości, każda sprawa jest decydowana na podstawie dowodów...” i nie sprowadza się do „..przystawiania pieczątki przez Sąd ...
Po tych rewelacjach, warszawska prokuratura może zweryfikować swoje stanowisko w sprawie podejrzanych „Słowika” i Boguckiego. Musi poczekać jednak na materiały zebrane przez łódzkich oskarżycieli przeciwko "Patykowi". Prokurator generalny Andrzej Seremet stwierdził, iż śledztwo łódzkiej prokuratury "potrwa co najmniej do końca roku". W związku z tą sprawą Bogucki i „Słowik” w areszcie śledczym spędzili prawie 10 lat.

2. Sprawa Krzysztofa Olewnika

SO w Płocku w sprawie 12 uczestników porwania oraz osób uczestniczących w późniejszym przetrzymywaniu Krzysztofa Olewnika wydał wyrok 31 marca 2008. Robert Pazik i Sławomir Kościuk zostali uznani za winnych porwania i zabójstwa i skazani przez ten sąd na dożywotnie pozbawienie wolności. Pozostali oskarżeni zostali skazani na kary od jednego roku w zawieszeniu na 3 lata do 15 lat pozbawienia wolności, a jeden z oskarżonych został uniewinniony. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy ten wyrok.

Tymczasem przed kilku miesiącami dowiedzieliśmy się, iż prokuratura w Gdańsku dysponuje dowodami wskazującymi, iż prawdopodobnie było to samo-uprowadzenie, a rodzina Olewników była w nie zamieszana. Ostatnio prof. Zbigniew Ćwiąkalski w wywiadzie udzielonym tygodnikowi Przegląd powiedział, iż porwanie i zamordowanie K. Olewnika wpisuje się „częściowo” (sic) do katalogu niewyjaśnionych spraw. „...Uzyskujemy wciąż nowe informacje o roli rodziny Olewnika, o nieujawnionych wcześniej i nieprzekazanych policji dokumentach, o śladach krwi nienależących do żadnej z osób, które były na przyjęciu...”

Jak więc możliwe było wydanie tych wyroków, jeżeli do dzisiaj „uzyskiwane są nowe informacje? A wg byłego ministra sprawiedliwości jest ona „częściowo” niewyjaśniona? Czy aby skazać 12 osób, w tym dwóch na karę dożywocia wystarczy udowodnić „częściowo” winę? Jeżeli K. Olewnik sam się uprowadził, a rola rodziny Olewników w tym samo-porwaniu do dzisiaj jest nieznana organom ścigania, za jaką „część” i na podstawie jakich dowodów skazano 12 oskarżonych w 2008 roku? Czy to nie brzmi jak absurd? Czy możemy mówić o jakiejkolwiek niezawisłości i bezstronności sędziów w tej sprawie?

3. Wyłączenie sędziego

SN w orzeczenie I KZP 6/11, wyraził zapatrywanie że w składzie sądu orzekającego o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o wyłączenie sędziego może brać udział sędzia, którego wniosek dotyczy. Jeżeli instytucja wyłączenia jest ważną gwarancją niezawisłości i bezstronności sędziego, to niedopuszczalnym jest, aby sędzia, którego wniosek dotyczy był arbitrem we własnej sprawie – nawet jeżeli postanowiono pozostawić wniosek bez rozpatrzenia. Ale to nie ostatnie słowo SN w materii instytucji wyłączenia.

W “Informacja o działalności Sądu Najwyższego w 2011 roku, Warszawa kwiecień 2012” na stronie 140 SN zapowiada (...) potrzebę kolejnego skorygowania treści przepisów dotyczących postępowania w sprawie wyłączenia sędziego, tak aby uniemożliwić składanie bezzasadnych wniosków, obliczonych na przewlekanie postępowania lub wymierzonych w godność sędziego;"
A więc nie dość, że instytucja wyłączenia sędziego praktycznie nie ma zastosowania w polskich sądach, to jeszcze SN zamierza korygować “treść przepisów”! Po pierwsze - czy od korygowania przepisów nie jest przypadkiem władza ustawodawcza? Po drugie jak bez zapoznania się z wnioskiem o wyłączenie, kiedy po po korekcie przepisów sąd uniemożliwi jego złożenie, tenże sąd oceni - czy był on obliczony na przewlekanie postępowania lub będzie wymierzony w godność sędziego? Po co te pic i ściema? Niechże SN nie krępuje się i skoryguje te przepisy definitywnie – wywalić cały Rozdział 2 kodeksu postępowania karnego – (Wyłączenie sędziego)! Przynajmniej stan prawny nareszcie będzie zgodny z praktyką i rzeczywistością.

Nie sposób nie zauważyć, iż gdyby sędziowie w RP mieli honor i godność, to byłaby wystarczająca gwarancja niezawisłości i bezstronności sędziów, a wnioski o wyłaczenie byłyby zbyteczne – albowiem godni i honorowi sędziowie sami wyłączaliby się ze spraw gdzie mogłyby zaistnieć jakiekolwiek wątpliwości co do ich bezstronności. Tak się dzieje w krajach zwanych demokratycznymi państwami prawa.

Blogerka Eclipse podała przykład z życia jak instytucja wyłączenia sędziego działa. Sąd Apelacyjny w Katowicach w skladzie; Edward Przesłański (spr), Iwona Wilk i Tomasz Pidzik ( sędzia na delegacji – ciekawe czy zgodnej z przepisami prawa) odrzucili wniosek powoda o wyłączenie wszystkich sędziów Sądu Okręgowego w Bielsku Białej.
Powód w uzasadnieniu podnosił obawę co do niezawisłości i bezstronności sędziów tego sądu, ponieważ stroną w sprawie była szefowa tychże sędziów.

Z uzasadnienia:

Z załączonych do akt sprawy
oświadczeń wszystkich sędziów Sadu Okręgowego w Bielsku-Białej wynika, iż nie zachodzą przesłanki z art 48k.p.c. do wyłączenia.... Ponadto wszyscy sędziowie oświadczyli, że nie znają osobiście żadnej ze stron...SIC !

Zaiste bezczelność i bezkarność sędziów SO w Bielsku Białej i sędziów SA w Katowicach jest porażająca.

4. Przykład zawisłości sędziów Sądu Najwyższego

17 lipca 2007 roku w orzeczeniu III CZP 81/07 SN stwierdził: “...uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie (art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych) przysługuje wyłącznie Ministrowi Sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby....Każda bowiem ingerencja dotycząca miejsca służbowego sędziego niezależnie od tego czy jest dokonywana za jego zgodą lub bez takiej zgody, w tym delegacja sędziego, jest ingerencją w zakres władzy sędziego – odjęciem jej, poszerzeniem lub przeniesieniem. Jako odstępstwo od zasady podziału władz, przepisy normujące delegację sędziego do innego sądu muszą być zatem interpretowane ściśle, w celu poszanowania reguł konstytucyjnych..."

Ta uchwała mogła prowadzić do konieczności wznawiania ogromnej liczby postępowań, w których orzekali sędziowie nieprawidłowo delegowani. Pod naciskiem ministerstwa sprawiedliwości i rządu przerażonego wizją kosztów wznawiania postępowań, w sprawach w których orzekali sędziowie błędnie delegowani, SN zmienił zdanie.

Ale już 14 listopada 2007r, cztery miesiące po powyższej uchwale, Sąd Najwyższy w pełnym składzie podjął następną - BSA I-4110-5/0. Tym razem SN uznał, iż ustawowe uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego, jest owszem ingerencją w zakres władzy sędziego, ale taką ciut mniejszą. Owszem jest to normą konstytucyjna, ale bez przesady(!) nie trzeba interpretować jej aż tak ściśle i czemu nie - można przenosić uprawnienia MS na inne osoby, bowiem “...uprawnienie Ministra Sprawiedliwości ma charakter uprawnienia osobistego i jest ściśle związane z tym organem, jak również właściwe przepisy, nie dają podstaw do wykluczenia sytuacji, w której wskazana delegacja zostałaby w imieniu ministra udzielona przez jego urzędującego zastępcę na podstawie wcześniej otrzymanego upoważnienia...”

5. Przykład zawisłości sędziow Trybunału Konstytucyjnego

Trybunał Konstytucyjny w dniu 27 października 2007 wydał orzeczenie stwierdzające, ASESOR jest uczniem, a nie sędzią i zgodnie z Konstytucją RP nie może wydawać wyroków w imieniu RP.  

Dziwić się należy tylko, że ta niemająca precedensu bezprawna praktyka łamiąca zapisy Konstytucji – orzekanie przez przez „czeladników” sędziego, a nie sędziów jak gwarantuje obywatelowi Konstytucja, uszła uwadze Trzeciej Władzy, Ministerstwu Sprawiedliwości, Rzecznikowi Praw Obywatelskich i innym szlachetnym strażnikom Konstytucji i decydentom przez tyle lat! Konstytucja gwarantowała dokładnie to samo w 1997 co i w 2007r.!

Orzeczeniem tym TK stwierdził jasno i wyraźnie, iż przez lata setki tysięcy orzeczeń i postanowień „czeladników” sędziego, (25% orzeczeń w sądach wydawali asesorzy) wydanych w imieniu Rzeczpospolitej są tyle warte, co papier, na którym je spisano.
Asesor – nie jest ani niezależny, ani bezstronny czy niezawisły. Przymioty te w polskim sądzie może posiadać tylko sędzia nominowany przez Prezydenta RP i są to gwarancje prawidłowego wymiaru sprawiedliwości. Równocześnie TK stwierdził, że dotychczasowe wyroki wydane przez nieuprawnionych do tego asesorów są ważne. Co więcej przez następne 18 miesięcy to bezprawie będzie kontynuowane i asesorzy będą dalej orzekać, a i te przyszłe orzeczenia również będą ważne.

Czyli innymi słowy Trybunał Konstytucyjny swoim kuriozalnym orzeczeniem, zaaprobował konstytucyjne bezprawie do kwietnia 2009 roku i pocieszył obywateli, że od kwietnia 2009 wszystko będzie cacy, konstytucyjne prawo do właściwego sądu po 12 latach od ustanowienia Konstytucji zacznie działać!

No cóż? na bezrybiu i rak ryba.

Kilku obywateli polskich, którzy nie zgadzali się z wyrokiem TK i uważali, że rozpatrzenie przez asesora naruszyło podstawowe prawo dostępu właściwego, niezawisłego i bezstronnego sądu gwarantowane przez Konwencję Praw Człowieka I Podstawowych Wolności, której sygnatariuszem jest Polska. Złożyli więc skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Trybunał uznał ich skargi za zasadne i stwierdził, że orzekanie przez asesora, a nie sędziego nie daje gwarancji niezawisłości władzy sądowniczej i stanowi naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w zakresie prawa dostępu do sądu.

Zaiste standardy bezstronności w polskim sądownictwie zmierzają dokładnie w odwrotnym kierunku, niż powszechne trendy chociażby w Europie. Podczas gdy orzecznictwo ETPC w kwestii dostępu do sądu, niezawisłości i bezstronności sędziów zmierza w kierunku rozszerzania katalogu tych gwarancji bezstronności, u nas sądy coraz bardziej je ograniczają.

Ewolucja jurysprudencji Trybunału w Strasburgu wskazuje, iż obecnie przy ustalaniu istnienia uzasadnionego podejrzenia o braku niezawisłości i bezstronności sędziego, brane są pod uwagę już nie tylko - test obiektywnej bezstronności i test subiektywnej bezstronności, ale również, to czy sędzia jest postrzegany przez obywateli jako bezstronny. Tak też ujmuje tę kwestię art. 3 Karty sędziów i wyraźnie stwierdza, że nie tylko sędzia musi być bezstronny, ale musi być postrzegany przez wszystkich jako niezawisły i bezstronny.

Europejski Trybunał podniósł te wymaganie do rangi zasady i uważa to za konieczne i nieodzowne, aby nie osłabiać zaufania opinii publicznej, a w sprawach karnych, zaufania również oskarżonego do władzy sądowniczej. Wynika to z fundamentalnej roli sądu w każdym demokratycznym społeczeństwie i państwie prawa.

Justice not only must be done, but must be seen to be done“

Zgodnie z art. 1 Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Praw Polska, a więc i sądownictwo polskie jest zobligowane do gwarantowania ochrony praw zawartych w tej Konwencji i ta ochrona powinna być i realna i efektywna. Ilość skarg przeciw Polsce, a w tym rosnąca liczba skarg o braku niezawisłości i bezstronności sędziów, świadczy o tym, że polskie sądownictwo musi przebyć jeszcze daleką drogę, aby znaleźć się w Europie. A polskie społeczeństwo czekają jeszcze lata bezprawia.


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

...wygląda na to, że jestem "kibolem" :)

..jak wiadomo, kibice piłkarscy to jedyna w chwili obecnej zorganizowana grupa społeczna będąca poza kontrolą elit sprawujących władzę.
...podobnie było z młodzieżą, tłumnie jeżdżącą do Jarocina na tamtejsze festiwale w latach 80. XX wieku.
...tamtą młodzież (do której ja sam należałem), odsądzono od wszelkiej czci i wiary - podobnie jak to się dzisiaj dzieje ze środowiskiem kibiców.
...tamta młodzież, podobnie jak dzisiaj kibice - krzyczała "precz z komuną!".
...i nas też napadały za to ówczesne służby porządkowe.
Link to bulwersującej mnie informacji [napad służb porządkowych na kibiców Polonii Warszawa za transparent "precz z komuną"], jest tutaj: http://ekstraklasa.net/delegat-andrzej-szczepanski-prowodyrem-awantury-na-stadionie-polonii,artykul.html?material_id=4f79e075b564da9765000000

...no to jak jest w końcu, komuny już nie ma - czy jednak oddolne obserwacje zwykłych ludzi są prawdziwe, i znowu trzeba z komuną walczyć?

Dariusz R. Bojda - a oto "z ostatniej chwili", oświadczenie zarządu klubu Polonia Warszawa" (cyt. w całości):
"
W nawiązaniu do niedzielnych zajść na obiekcie podczas meczu 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław, KSP Polonia Warszawa SSA informuje, co następuje:

1. Nie zgadzamy się z opinią delegata PZPN, Andrzeja Szczepańskiego, który uznał transparent "Precz z komuną" za niezgodny z obowiązującymi przepisami.
Jego interpretację uznajemy za błędną. Podkreślamy, że zgodnie z brakiem ograniczeń dotyczących tego znaku w katalogu symboli zakazanych. Komisja Ligi domagała się wyjaśnień dotyczących tego transparentu również po meczu Polonii z Legią Warszawa, a ostatecznie zdecydowała o nienałożeniu kary na Klub za ten symbol. Ośmiu zawodników "Czarnych Koszul" było zamordowanych w Katyniu, wielu kolejnych zginęło walcząc z bolszewikami, a inni musieli opuścić kraj. Te fakty dobitnie pokazują, że w przypadku Polonii sprzeciw wobec komunizmu ma znaczenie szczególne. Uważamy za konieczne, aby osoby, które podejmują decyzje były świadome historycznych uwarunkowań właściwych dla Klubów.

2. Interwencja służb ochrony została podjęta na wyraźne polecenie delegata, który zagroził przerwaniem i przedwczesnym zakończeniem spotkania, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do przyznania walkowera drużynie przyjezdnej. Delegat Szczepański domagał się siłowego zdjęcia flagi, a po próbie dokonania tego i konsultacji z przełożonymi, wycofał się ze swojej decyzji. To sprawiło, że druga próba interwencji ze strony policji i ochrony nie nastąpiła, dzięki czemu na trybunach do końca meczu panowała pozytywna, dobra atmosfera. Jedynym negatywnym akcentem meczu była próba interwencji spowodowana decyzją delegata, z którą w żadnym stopniu się nie zgadzamy.

3. Uważamy, że upór delegata i jego decyzje były błędne i prowokacyjne wobec poprawnie zachowującej się publiczności i powodujące zagrożenie dla bezpieczeństwa imprezy masowej. Klub wystąpił do Polskiego Związku Piłki Nożnej z prośbą o wyjaśnienie sytuacji i argumentacji delegata.

/Zarząd KSP Polonia Warszawa SSA/"
[źródło: link http://ksppolonia.pl/news,7228-oswiadczenie-zarzadu-klubu.html]

niedziela, 1 kwietnia 2012

NAPRAWA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ - Część 1 - USTRÓJ SĄDÓW


Państwo Polskie nie jest państwem prawa. Konstytucja jest martwa.


Art. 178 Konstytucji RP 1. Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.
A zatem sędzia musi być jednocześnie niezawisły i podległy Konstytucji i ustawom. Jeżeli jeden z warunków jest niespełniony to oznacza to, że nie jest sędzią konstytucyjnym ( koniunkcja).
Wyrok urągający prawu (Konstytucji oraz ustawom) oznacza, że sędzia/skład sędziowski sprzeniewierzył się Konstytucji oraz ustawom czyli wartość logiczna drugiego warunku wynosi 0 (fałsz) i przenosi się na całość wyrażenia (treść Art. 178) czyniąc go fałszywym. Innymi słowy: sędzia wyłamujący się z podległości (Konstytucji oraz ustawom) nie jest konstytucyjnym sędzią. A jeżeli nie jest konstytucyjnym sędzią to nie przysługuje mu niezawisłość, przy czym nie ma znaczenia, czy wynika to ze złej woli sędziego, czy też z nieuctwa.
Skoro nie jest niezawisły, to nie może powoływać się na immunitet, albowiem tenże immunitet służy wyłącznie stworzeniu warunków dla nieskrępowanego (poza podległością Konstytucji i ustawom) wykonywania obowiązków sędziego konstytucyjnego.
Art. 183 Konstytucji RP 1. Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych
i wojskowych w zakresie orzekania.
2. Sąd Najwyższy wykonuje także inne czynności określone w Konstytucji i ustawach.
Ponieważ Konstytucja nie stawia jakichkolwiek ograniczeń nadzorowi Sądowi Najwyższemu w zakresie orzekania, należałoby nałożyć na niego obowiązek rozpatrywania skarg od każdego prawomocnego wyroku, niezależnie od tego, czy zainteresowany wyczerpał prawo do dwuinstancyjnego postępowania. Skarga byłaby kierowana bezpośrednio do Sądu Najwyższego z pominięciem sądu drugiej instancji. Ministerstwo Sprawiedliwości należałoby obarczyć obowiązkiem prowadzenia rejestru wyroków (oczywiście w formie elektronicznej) orzekanych przez poszczególnych sędziów (składy sędziowskie) przy czym określona ilość/ciężar gatunkowy wyroków wydanych z naruszeniem prawa, stwierdzonym w postępowaniu odwoławczym lub kasacyjnym przed SN wywołałaby z mocy prawa skutek wydalenia ze służby.
Proponowane rozwiązania nie wprowadzałyby żadnych zmian w dotychczasowych uregulowaniach prawnych dotyczących postępowań dyscyplinarnych.
Proponowane rozwiązania prawne nie tylko, że nie naruszają konstytucyjnych zasad, ale wprost przeciwnie, wprowadzają mechanizmy, które zapoczątkują realne egzekwowanie zasady praworządności, zdefiniowanej w konstytucji:
Art. 7 Konstytucji RP:
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Tadeusz Gala
tadeuszgala@gmail.com

środa, 28 marca 2012

MITY I HITY III WŁADZY - SĘDZIOWIE BOJĄ SIĘ OBYWATELI i NIE CHCĄ JAWNOŚCI


Jawność postępowania przed sądem w Polsce 

Zaczęłam ten tekst nie znając jeszcze uchwały du Najwyższego w sprawie jawności posiedzeń sądów.

Pytanie, które trzeba zadać brzmi – czego boją się sędziowie? Dlaczego z uporem i determinacją godnymi „lepszej“ sprawy nie chcą obywateli na sali sądowej?  A przecież, nawet gdyby SN stwierdził w swojej dzisiejszej uchwale, że posiedzenia są jawne i otwarte dla publiczności, to  i tak sama zasada jawności pozostawia wiele do życzenia.

W demokratycznym panstwie prawa przejrzystość działania władzy jest jednym z najważniejszych elementów. Nie  ma żadnego racjonalnego powodu, aby władza sądownicza była traktowana jak święta krowa. Sędziowie są przecież odpowiedzialni przed społeczeństwem  za przejrzystość wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście formalna odpowiedzialność i sankcje prawne praktycznie nie mają miejsca w naszej rzeczywistości (imunitet i fasadowe procedury dyscyplinarne). Dlatego pierwszą i jedyną bronią jest codzienny i powszechny nadzór sådøw przez współobywateli, a więc wstęp na salę sądową i możliwość obserwowania sędziów w działaniu, a także dostęp do informacji.

Dlatego w demokratycznych społeczeństwach jawność pracy sądów jest normą. Posiedzenia sądów oraz ich orzeczenia są poza nielicznymi wyjątkami, jawne. Røwnież, zgodnie z tą normą, Europejska Konwencja Praw Człowieka  gwarantuje jawność postępowania przed sądem.    

Tylko dobrze poinformowani obywatele mogą być strażnikami praworządności. To właśnie jawność jest podstawą zaufania obywateli do sądów.  Tylko możliwość uczestniczenia w  posiedzeniach sądu,  oraz dostęp do orzeczeń sądów jest warunkiem odbudowania wiary społeczeństwa w sprawiedliwość postępowania przed sądami.

Jest oczywistym, że sędziowie są tylko ludźmi. mogą kłamać, manipulować, mieć swoje sympatie i antypatie w stosunku do uczestników postępowania sądowego. Czy te subiektywne czynniki mają wpływ na pracę sędziego i “wymierzanie sprawiedliwości”? Tak, chociaż nie powinny. Dlatego w interesie społeczeństwa leży, aby obserwatorów zachowania sędziów było coraz więcej i by mieli oni mozliwość samodzielnego wyrobienia sobie opinii o stanie sądownictwa zamiast polegać na legendach, plotkach,  czy kłamliwych i zmanipulowanych doniesieniach mediów, albo opiniach “ekspertów” prawnych czy samych sędziów.
Publiczna ocena i krytyka trzeciej władzy jest nieodzownym elementem nowoczenego cywilizowanego państwa. W takim państwie nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje od władzy doskonałości, natomiast oczekuje prawa i możliwości obserwowania i krytyki działania tejże, tak by krytykować i wskazywać te błędy, by władza następnym razem nie popełniała i nie powielała tych samych błędów.

Pozbawienie obywateli  prawa do nadzoru prowadzi do  utrwalania przekonania władzy  o jej “nietykalności”. Władza staje się coraz bardziej bezczelna, arbitralna i skorumpowana.

Ocena władzy sądowniczej jest tak dostatecznie utrudniana  poprzez utajnianie posiedzeń i rozpraw sądów (bez żadnej racjonalnie uzasadnionej potrzeby) lub dopuszczanie na salę sądową  maksymalnie ograniczonej liczby obywateli, czy uwlaczającej praktyce legitymowania i spisywania nr. PESEL ( czy żeby odstraszyć obywateli?) a także brak  publikacji wszystkich orzeczeń sądowych. Polscy sędziowie tak się rozzuchwalili, iż kompletnie zapomnieli, że pełnią rolę służebną dla społeczeństwa, że sąd to nie prywatne dominium sędziego, ze wyroki wydają w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej – a to zobowiązuje.

Sama idea “uchwalania” przez Najwyższy Sąd Rzeczpospolitej czy posiedzenia sądów mają być jawne czy niejawne? jest bezpośrednim naruszeniem Konstytucji. Więcej jest zwykłym, ordynarnym łamaniem prawa przez SN. Jeżeli jawność postępowania sądowego jest zagwarantowana Konstytucją i umowami międzynarodowymi, których sygnatariuszem jest Rzeczpospolita Polska, SN nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii. Jak wszyscy inni sędziowie RP, sędziowie SN podlegają Konstytucji i innym ustawom, a więc nie mają żadnej legitymizacji aby je zmieniać uzurpatorskimi “uchwałami”. Sąd Najwyższy i sędziowie tego sądu to “najwyżsi strażnicy” prawa i jedyne co mają prawo i obowiązek - to w kwestiach niejasnych interpretować prawo, a nie tworzyć nowe prawo. Tworzenie prawa należy do kompetencji władzy ustawodawczej!

Tak jak wskazywałam w poprzednich odcinkach tej serii, polski wymiar sprawiedliwości coraz szybciej zmierza w odwrotnym kierunku, niż w szanujących się cywilizowanych krajach chociażby Europy. I coraz bliżej polskiemu wymiarowi sprawiedliwości do  Azji niż Europy.

Dzisiejszy dzień  28 marca 2012  na zawsze pozostanie w historii naszego sądownictwa dniem upadku elementarnej przyzwoitości i legitymowaniem bezprawia totalnego – bez wzgłedu na to co “uchwalą” Najwyżsi Sędziowie. 


Uzupełnienie:



Sąd Najwyższy, obradując w składzie siedmiu sędziów, rozstrzygnął pytanie w uchwale 28 marca 2012 r. (sygn. I KZP 26/11). Jego odpowiedź była jednak znacznie obszerniejsza niż pytanie I prezesa, gdyż skład orzekający zdecydował się na orzeczenie dotykające także innych podstawowych spraw z zakresu procedury karnej.
SN stwierdził więc, że - po pierwsze - w postępowaniu karnym jawne są posiedzenia, na których sąd "rozpoznaje lub rozstrzyga sprawę" w rozumieniu przepisów prawa o ustrojusądów powszechnych. Po drugie - "sprawa" oznacza w tym wypadku rozstrzygnięcie przez sąd zarówno kwestii dotyczącej głównego przedmiotu postępowania, jak i kwestii ubocznej, która jest związana z możliwą ingerencją w sferę podstawowych praw zagwarantowanych w konstytucji. Po trzecie wreszcie - wyłączenie jawności posiedzenia, na którym sąd rozpoznaje lub rozstrzyga sprawę, dopuszczalne jest jedynie w wypadku przewidzianym w ustawie.
"W przepisach kodeksu postępowania karnego rzeczywiście występuje luka. Jednak nie można powiedzieć, że skoro kwestii jawności nie reguluje k.p.k., to posiedzenia z zasady powinny być niejawne" - podkreślił, przedstawiając uzasadnienie, sędzia Piotr Hofmański. ..." gazeta prawna .pl